Miejskie Przedszkole Nr 17 im. Siedmiu Krasnoludków w Częstochowie
Strona główna

Piosenki i wiersze

Utwory literackie wprowadzane na zajęciach z dziećmi

PIOSENKI I WIERSZE 3- LATKÓW

JESIEŃ 

                                                                             Dziadzio Mrok E. Szelburg-Zarembina

Pada, pada deszcz

chlupu, chlupu, chlup!

Idzie dziadzio Mrok

tupu, tupu, tup!

 

Idzie dziadzio Mrok

człapu, człapu, człap!

Wyskoczyła noc,

za połę go łap!

Zmyka dziadzio Mrok

tupu, tupu, tup!

A noc za nim brnie

chlupu, chlupu, chlup!

 

 

Listopad W. Grodzieńska

 

Wyszedł sobie do ogrodu

Stary, siwy pan Listopad.

Grube palto wdział od chłodu

I kalosze ma na stopach.

Deszcz zacina, wiatr dokucza,

Pustka, smutek dziś w ogrodzie.

Pan Listopad cicho mruczy:

- Nic nie szkodzi, nic nie szkodzi…

Po listowiu kroczy sypkim,

Na ławeczce sobie siada.

-Chłód i zimno, mam dziś chrypkę,

Trudna rada, trudna rada!

Siedzi w oknie Misio bury,

Obok niego lalka Doda.

-Spójrz, lalusiu, jakie chmury,

Straszna dzisiaj niepogoda!

I żałuje listopada,

Że tak ziębnie, że tak moknie.

- Pójdź staruszku – Miś powiada –

Tutaj cieplej jest na oknie.

 

                                               

WIOSNA

Jestem sobie przedszkolaczek

 

Jestem sobie przedszkolaczek Nie grymaszę i nie płaczę,

Na bębenku marsza gram, Ram tam tam, ram tam tam.

 

Mamy tu zabawek wiele, Razem bawić się weselej,

Bo kolegów dobrych mam, Ram tam tam, ram tam tam.

 

Mamy klocki, kredki, farby, To są nasze wspólne skarby,

Bardzo dobrze tutaj nam, Ram tam tam, ram tam tam.

 

Kto jest beksą i mazgajem, Ten się do nas nie nadaje,

Niechaj w domu siedzi sam, Ram tam tam, ram tam tam.

 

My jesteśmy krasnoludki

 

My jesteśmy krasnoludki, Hopsa sa, hopsa sa!

Pod grzybkami nasze budki, Hopsa sa, hopsa sa!

 

Jemy mrówki, żabie łapki, Oj tak tak, oj tak tak!

A na głowach krasne czapki, To nasz znak, to nasz znak!

 

Gdy kto zbłądzi to trąbimy: Tru ru ru, tru ru ru!

Gdy kto senny to uśpimy: Lu lu lu, lu lu lu.

 

Gdy kto skrzywdzi krasnoludka, Oj joj joj, oj joj joj!

To zapłacze niezabudka: Aj jaj jaj, aj jaj jaj!

 

Kle, kle boćku

 

Kle, kle boćku kle, kle witaj nam bocianie, łączka ci szykuje, łączka ci szykuje

żabki na śniadanie - 2x

 

Kle, kle boćku, kle kle Usiądź na stodole, chłopcy ci zrobili, chłopcy ci zrobili, gniazdo w białym kole 2x

 

Kle, kle boćku kle, kle witaj nam bocianie,gdy zza morza wracasz,  gdy zza morza wracasz  wiosnę nam sprowadzasz - 2x

 

Ku ku, ku ku!

 

Ku ku, ku ku! Precz, zimo zła! Już bociek leci, cieszą się dzieci. Wiosna, wiosna idzie przez świat!

 

 Ku ku, ku ku!Już kwitnie sad!W gałązkach drzewa już ptaszek śpiewa. Wiosna, wiosna

idzie przez świat!

 

 Ku ku, ku ku! Już ciepły wiatr. Zatańczmy wkoło, bo nam wesoło. Wiosna, wiosna

idzie przez świat!

 

W naszym ogródeczku

 

 W naszym ogródeczku zrobimy porządki Zrobimy porządki, zrobimy porządki

Wygrabimy ścieżki, przekopiemy grządki przekopiemy grządki, raz, dwa, trzy.

 

 Potem w miękką ziemię włożymy nasionka, Włożymy nasionka, włożymy nasionka

Będą się wygrzewać na wiosennym słonku, Na wiosennym słonku raz, dwa, trzy.

 

 Przyjdzie ciepły deszczyk i wszystko odmieni I wszystko odmieni, i wszystko odmieni

W naszym ogródeczku grządki zazieleni, Grządki zazieleni, raz, dwa, trzy.

 

               Jam jest żabka

 

                 Jam jest żabka, tyś jest żabka, my nie mamy nic takiego. 

                 Jedna łapka, druga łapka, skrzydełka żadnego. 

                 Uła-kła-kła……….                   

 

Czy chudzi czy grubi

 

Czy chudzi czy grubi, czy mali czy duzi, wszyscy lubią bawić się, się, się,

więc kto jest tu razem z nami niech dobierze się parami i niechaj weseli się.

 

Nosek do noska x2 mrugają oczka raz, dwa, trzy.

 

A teraz buźka x2 słuchają uszka raz, dwa, trzy.

 

Ręka do ręki x2 i ukłon piękny raz, dwa, trzy.

 

Noga do nogi x2 wystają rogi raz, dwa, trzy.

 

 

Pięć paluszków

 

Pięć paluszków rączka ma - 2 razy Jedna robi pa, pa, pa, Druga robi pa, pa, pa.

 

Nóżka tupie tup, tup, tup - 2 razy jeden skok i drugi skok teraz na dół hop, hop, hop.

 

Jeden palec drugi, trzeci, tak umieją liczyć dzieci. Czwarty, piąty palec mam widzisz umiem liczyć sam.

 

 

 

 

 

 PIOSENKI I WIERSZE 4- LATKÓW

            

Piosenka "Biały walczyk"

 

Hej, biały walczyk, hop, hop, hop

Zając na śniegu znaczy trop

Zając na śniegu pomyka

A my tańczymy walczyka.

A my tańczymy walczyka.

 

Saneczki z góry wiozą nas

Wiatr pogwizduje, szumi las

A nasze ptaki z karmnika

Tańczą białego walczyka

Tańczą białego walczyka

 

Hej biały walczyk, baczność, start!

Dzieci do sanek i do nart

Sikorka prosi czyżyka

Tańczmy białego walczyka

Tańczmy białego walczyka

 

 

Piosenka „Moja babcia i mój dziadek”

 

1.         Moja babcia i mój dziadek to wspaniali są dziadkowie.

Dziadek mnóstwo zna zagadek, babcia bajkę nam opowie.

Ref:    Bo na świecie nie znajdziecie takich bajek i zagadek

Jakie wnukom opowiada moja babcia i mój dziadek.

2.         Poprosimy naszą babcię: babciu z tajemniczą miną

Opowiadaj swoją bajkę a za każdym razem inną

Ref:    Bo na świecie nie znajdziecie takich bajek i zagadek

Jakie wnukom opowiada moja babcia i mój dziadek.

3.         Posadzimy teraz dziadka na fotelu wiklinowym

Dziadku powiedz nam zagadkę całkiem nową prosto z głowy.

Ref:    Bo na świecie nie znajdziecie takich bajek i zagadek

Jakie wnukom opowiada moja babcia i mój dziadek.

 

 Piosenka „Babcia i dziadek”

.         Babci i dziadka, przyznać to trzeba, każdemu dziecku w życiu potrzeba.

            Znana to para, bardzo kochana. Przez wszystkie dzieci jest szanowana.

Ref.:   No a gdyby ich nie było, Dzieciom trudno by się żyło.

Kto by bajki opowiadał. Kto by rady mądre dawał.

 

 

2.         Babcia i dziadek wciąż o nas dbają. Tak jak rodzice bardzo kochają.

            Dają nam w życiu wiele radości. Nigdy nie szczędzą dla nas czułości.

Ref.:   No a gdyby ich nie było, Dzieciom trudno by się żyło.

Kto by bajki opowiadał. Kto by mądre rady dawał.

 

„WIETRZYK – PSOTNIK”

 

 

I.                   Wiatr zapukał w okno do dzieci

           - Halo. Hej maluchy jak leci?

           Nie chce mi się biegać po polach

           przyjdę do Waszego przedszkola.

 

Ref. Nie, nie, nie ! Wietrzyku – Psotniku

masz chmurki przeganiać,

utulić sarenki w lesie,

kałuże osuszyć i liście posprzątać

bez ciebie co zrobi jesień?

 

II.                Wiatr zapukał w okno leciutko

- Bez Was dzieci trochę mi smutno,

           nie chce mi się gwizdać i biegać

           wolę z Wami trochę pośpiewać.

 

Ref. Nie, nie, nie ! Wietrzyku – Psotniku.... 

 

III.             A ja chcę rozkręcić zabawki

          albo rozkołysać huśtawki,

          wolę dmuchać w trąbki, piszczałki

          zbudzić wasze misie i lalki.

 

Ref. Nie, nie, nie ! Wietrzyku – Psotniku....

 

 

 

„PIOSENKA O CHOMIKU PACUSIU”

 

I.                   Do przedszkola Pacuś puka – puk, puk, puk.

           Tu przyjaciół swoich szuka – puk, puk, puk.

 

Ref. Pacuś, Pacuś – trala, la, Pacuś przyjaciół ma.

Pacuś, Pacuś – trala, la, Pacuś przyjaciół wielu ma.

 

II.                Cztery łapki, nosek mały – puk, puk, puk.

          To kolega doskonały – puk, puk, puk.

 

Ref. Pacuś, Pacuś trala,la...

 

 Kolorowe światła

Do przedszkola co dzień rano
idę przez ulice z mamą.
Droga wcale nie jest łatwa,
bo na skrzyżowaniu światła.
Czerwone światło stój, zielone światło idź,
na żółtym świetle zawsze czekaj tak już musi być.
Samochody w rzędach stoją
na kierowców spoglądają
Czy już światło jest zielone
by odjechać w swoja stronę.
Czerwone światło stój, zielone światło idź,
na żółtym świetle zawsze czekaj tak już musi być.
Policjanci wciąż pracują,
skrzyżowania obserwują.
Czy przepisy wszyscy znają
i czy znaków przestrzegają.
Czerwone światło stój, zielone światło idź,
na żółtym świetle zawsze czekaj tak już musi być.


 

Piosenka Krasnoludki  (na melodię pios. Gdy strumyk płynie..)

 

Nas siedmiu krasnoludków bierzemy ziemi złoto,

robimy to radośnie, robimy to z ochotą.

robimy to radośnie, robimy wszyscy wraz.

 

Mieszkamy sobie w lesie, kochają nas zwierzęta,

sprzątamy raz do roku, myjemy się od święta.

sprzątamy raz do roku, myjemy się lub nie.

 

Jak dobrze być krasnalem, mieć małą leśną chatkę

i sześciu dobrych druhów, w przyjaźni na dokładkę,

i sześciu dobrych druhów, brudasków tak jak ty.

 

Hej ho, hej ho... do pracy by się szło.

 

 

HYMN PRZEDSZKOLA

 

W przedszkolu Siedmiu krasnoludków

fajnie jest, że hej!

My nie mamy żadnych smutków.

Wszyscy cieszą się.

 

Dobrze jest być przedszkolakiem,

za patrona skrzaty mieć.

My przedszkole swe lubimy,

chodzić tu to fajna rzecz.

 

Tu zabawa to podstawa,

praca i nauka.

Do nas każdy co dzień spieszy,

mądrym być to sztuka.

 

Dobrze jest być przedszkolakiem,

za patrona skrzaty mieć.

My przedszkole swe lubimy,

chodzić tu to fajna rzecz.

 

Być krasnalem wielka sprawa,

Krasnal dobra szuka.

Wie, jak bawić się wesoło

i przyjaciół ma wokoło.

 

Dobrze jest być przedszkolakiem,

za patrona skrzaty mieć.

My przedszkole swe lubimy,

chodzić tu to fajna rzecz.

 






PIOSENKI I WIERSZE 5- LATKÓW

  

WIOSNA



         WIOSNA TUŻ, TUŻ

Muzyka: L. Miklaszewski

Słowa: B. Lewandowska

 

Gdy ozimina szumieć zaczyna,

że nie powróci mróz,

to po tym można od razu poznać,

że wiosna jest tuż, tuż! /bis/

Śpiewa skowronek dźwięcznie jak dzwonek,

że gniazdko ma wśród zbóż,

to po tym można od razu poznać,

że wiosna jest tuż, tuż! /bis/

Krążą nad domem boćki znajome,

goście zza siedmiu mórz,

to po tym można od razu poznać,

że wiosna jest tuż, tuż! /bis/

Gdy zerwiesz bazie małe na razie,

zaraz je w wodę włóż,

to po tym można od razu poznać,

że wiosna jest tuż, tuż! /bis/

Gdy wszystkim wkoło będzie wesoło,

gdy nikt nie zmarznie już,

to po tym można od razu poznać,

że wiosna jest tuż, tuż! /bis/

 

 

KWIATKI - BRATKI

Muzyka: Barbara Kolago

Słowa: Dorota Gellner

 

Jestem sobie ogrodniczka,

mam nasionek pół koszyczka.

Jedne gładkie,

drugie w łatki,

a z tych nasion będą kwiatki.

 

Kwiatki - bratki i stokrotki

dla Malwinki, dla Dorotki.

Kolorowe i pachnące,

malowane słońcem.

 

Mam konewkę z dużym uchem,

co podlewa grządki suche,

mam łopatkę

oraz grabki, bo ja dbam

o swoje kwiatki.

Kwiatki - bratki i stokrotki...

 

POLECZKA KWIATOWA

Muzyka: F. Rybicki

Słowa: H. Januszewska

 

Raz dwa, raz dwa, biegnie, wzlata

ta poleczka, jak wiatr w kwiatach.

Niech nikt w kątku się nie chowa,

gdy poleczka brzmi kwiatowa.

Maczek niech się nie czerwieni,

że już trzy panienki zmienił.

Niech stokrotka się nie wstydzi,

bo jej całkiem zgrabnie idzie.

Raz dwa, raz dwa, biegnie, wzlata

ta poleczka, jak wiatr w kwiatach.

Niech nikt w kątku się nie chowa,

gdy poleczka brzmi kwiatowa.

 

 

 

KUKUŁKA
 
Ku ku, ku ku!
Precz, zimo zła!
Już bociek leci,
cieszą się dzieci.
Wiosna, wiosna
idzie przez świat!
 
Ku ku, ku ku!
Już kwitnie sad!
W gałązkach drzewa
już ptaszek śpiewa.
Wiosna, wiosna
idzie przez świat!
 
Ku ku, ku ku!
Już ciepły wiatr.
Zatańczmy wkoło,
bo nam wesoło.
Wiosna, wiosna
idzie przez świat!
 

WIOSENNE ROZTOPY”

                  1.      Dzisiaj rankiem słonko przygrzało aż miło, w lesie i na łące śnieżek roztopiło.

                  Ref.: Chlupie woda, chlup, chlup, chlup. (4)

                  2.    W drodze do przedszkola pełno dziś strumieni, Andrzej, Krzyś i Ola skaczą po kamieniach.

                  Ref.: Zręcznie, śmiało, hopla, hop (4 razy)

                  3.    Rzekę śpiącą w lodzie budzi wieść o wiośnie, rybki w lśniącej wodzie pluszczą się radośnie.

 
 
WITAJ,  WIOSENKO
 
Czym powitać cię, wiosenko,
gdy zielona wracasz znów.
Chyba tańcem i piosenką,
bo to milsze jest od słów.
 
Hej - ha, hej - ha, i ty , i ja.
 
Naradzimy się z ptaszkami,
bo z nich każdy śpiewać rad.
Zaśpiewają razem z nami,
gdy wiosenny zagra wiatr.
 
Hej - ha, hej - ha, i ty , i ja.
 
 
KWIATOWA WRÓŻKA
 
Co to za ogrodnik posiał kwiatów tyle:
tulipany i kaczeńce, bratki i żonkile.
 
Spytaj więc bociana i spytaj skowronka:
kto te kwiaty kolorowe posadził na łąkach?
 
A może to wróżka, co wszystko czaruje.
drzewa, łąki i ogrody kwiatami maluje.
 
Refren: To wiosna, to wiosna,
zielona wiosna,
razem z deszczem,
ciepłym deszczem
kwiaty nam przyniosła.
 
 

 

KOLOROWE KREDKI

                                                                  Muzyka: H. Sawa

                                                                      Słowa: W. Badalska

1. Kolorowe kredki

w pudełeczku noszę.

Kolorowe kredki

bardzo lubią mnie.

Kolorowe kredki,

kiedy je poproszę,

namalują wszystko,

to co chcę.

2. Namalują domek.

I na płocie kota.

I wesołe słonko

na pochmurne dni.

A gdy w Kosmos lecieć

przyjdzie mi ochota,

prawdziwą rakietę

namalują mi.

O!

3. Kolorowe kredki

w pudełeczku noszę.

Kolorowe kredki

bardzo lubią mnie.

Kolorowe kredki,

kiedy je poproszę,

namalują wszystko,

to co chcę.

4.Kiedy jestem smutny,

zawsze mnie pocieszą,

siadamy przy stole

i one, i ja.

Malują cudaki:

małpkę taką śmieszną,

słonia na huśtawce

i w rakiecie lwa.

O!

 

 

 

 

EKOLOGIA

Ekologia – słowo znane,
w całym świecie powtarzane.
Znaczy, by nie było śmieci
i świat czysty miały dzieci.
Kto chce chronić środowisko
musi o nim wiedzieć wszystko
Więc dlatego dziś się uczmy
jak najlepiej chronić je.

Mrówka, ptak, czy jakieś zwierzę,
czysty domek chce mieć przecież.
A gdy tylko patrzy wkoło,
to co widzi? Wszędzie śmieci,
więc z przyrodą żyjmy w zgodzie
i od święta i na co dzień.

Każdy śmieć do kosza włóż,
wtedy czysto będzie już!

 

 

 

SZCZOTKA, PASTA

Szczotka, pasta, kubek ciepła woda,
tak się zaczyna wielka przygoda.
Myję zęby, bo wiem dobrze o tym,
kto ich nie myje ten ma kłopoty.
Żeby zdrowe zęby mieć,
trzeba tylko chcieć.

Szczotko, szczotko, hej szczoteczko,
o, o, o.
Zatańcz ze mną
tańcz w kółeczko
o, o, o.
W prawo, w lewo, w lewo, w prawo,
o, o, o.
Po jedzeniu kręć się żwawo
o, o, o. /bis/

Bo to bardzo ważna rzecz,
żeby zdrowe zęby mieć.

 

 

                                                  MYDŁO WSZYSTKO UMYJE

 

Mydło lubi zabawę w chowanego pod wodą,

każda taka zabawa jest wspaniałą przygodą.

Kiedy dobry ma humor, to zamienia się w pianę,

a jak znajdzie gdzieś słomkę, puszcza bańki mydlane.

 

Ref.: Mydło wszystko umyje, nawet uszy i szyję,

mydło, mydło pachnące jak kwiatki na łące.

 

Mydło lubi kąpiele, kiedy woda gorąca,

skacząc z ręki do ręki, złapie czasem zająca.

Lubi bawić się w berka, z gąbką chętnie gra w klasy

i do wspólnej zabawy wciąga wszystkie brudasy.

 

POSPIESZNY POCIĄG

Muzyka: F. Leszczyńska Słowa: B. Lewandowska

Pędzi pospieszny pociąg, po szynach szybko mknie.
Dokąd to, dokąd, ten pociąg wiezie mnie?

Turkocze pociąg stuk, stuk, stuk.
I spieszy się by zdążyć mógł.
By do Katowic zdążyć mógł
Turkocze stuk, stuk, stuk, stuk, stuk, stuk.

Pędzi pospieszny pociąg z komina puszcza dym.
Jedziemy do górników by podziękować im.

Turkocze pociąg stuk, stuk, stuk.
I spieszy się by zdążyć mógł.
By na Barbórkę zdążyć mógł
Turkocze stuk, stuk, stuk, stuk, stuk, stuk.

Pędzi pospieszny pociąg, po szynach szybko mknie.
Dokąd to, dokąd, ten pociąg wiezie mnie?

Turkocze pociąg stuk, stuk, stuk.
I spieszy się by zdążyć mógł.
By do przedszkola zdążyć mógł
Turkocze stuk, stuk, stuk, stuk, stuk, stuk.

 

PRZEDSZKOLE DRUGI DOM

Gdy dzień wstaje i wita świat
ranną porą wstaję i ja.
Mama pomaga ubierać się
do przedszkola prowadzi mnie.

Ja chodzę tam co dzień
obiadek dobry jem,
a po spacerze w sali wesoło bawię się.
Kolegów dobrych mam,
nie jestem nigdy sam,
przedszkole domem drugim jest.

Czasem rano trudno mi wstać.
Chciałoby się leżeć i spać,
lecz na mnie auto czeka i miś.
W co będziemy bawić się dziś?

Ja chodzę tam co dzień…

Zamiast mamy panią tu mam
bardzo dużo wierszyków znam.
Śpiewam i tańczę wesoło mi
i tak płyną przedszkolne dni.

 

 

KRASNOLUDKI

My jesteśmy krasnoludki,
Hopsa sa, hopsa sa!
Pod grzybkami nasze budki,
Hopsa sa, hopsa sa!

Jemy mrówki, żabie łapki
, Oj tak, tak, oj tak, tak!

A na głowach krasne czapki,
To nasz znak, to nasz znak!

Gdy kto zbłądzi, to trąbimy:
Tru tu tu, tru tu tu!

Gdy kto śpiący, to uśpimy:
Lu, lu, lu, lu, lu, lu.

Gdy kto skrzywdzi krasnoludka,
Oj, joj joj, oj joj joj!

To zapłacze niezabudka:
Aj jaj jaj, aj jaj jaj!

 

 

MASZERUJE WIOSNA

Tam daleko , gdzie wysoka sosna, maszeruje drogą mała Wiosna.
Ma spódniczkę mini , sznurowane butki i jeden warkoczyk krótki.

Ref. Maszeruje Wiosna, a ptaki wokoło lecą i świergocą głośno i wesoło.
Maszeruje Wiosna w ręku trzyma kwiat, gdy go w górę wznosi zielenieje świata.

Nosi Wiosna dżinsową kurteczkę, na ramieniu małą torebeczkę.
Chętnie żuje gumę i robi balony , a z nich każdy jest zielony.

Ref. Maszeruje Wiosna, a ptaki wokoło ............

Wiosno, Wiosno nie zapomnij o nas , każda trawka chce być dziś zielona.
Gdybyś zapomniała inną droga poszła , zima by został mroźna.

Ref. Maszeruje Wiosna, a ptaki wokoło ............

 

       

 

 

                                            KOCHANA MAMO

 

 

Kochana Mamo, gdy będę duży,
to ci przywiozę małpeczkę z podróży.
Długim ogonkiem to zwinne zwierzę
będzie za ciebie zmywać talerze.

Kochana Mamo, gdy będę duży,
to ci przywiozę, wielbłąda z podróży.
Na jego grzbiecie wygodnie siądziesz,
aby do pracy mknąć na wielbłądzie.

Kochana Mamo, gdy będę duży,
to ci przywiozę tłum zwierząt z podróży.
Niech wszystkie ze mną mówią to samo,
że bardzo ciebie kochamy, Mamo.

 

 

 

 

 

 DLA MAMY  Muz.: F. Leszczyńska

Sł.: Z Holska - Albekier

 

W zieleni łąka majowa,

gdzieś w trawie świerszczyk się schował.

Nastroił skrzypce maleńkie,

gra zielone piosenki.

Dla mamy piosenki dla mamy. (bis)

 

W kolorach łąka majowa

już od stokrotek różowa.

A od bławatków błękitna,

wszystkie kwiaty zakwitły.

Dla mamy piosenki dla mamy. (bis)

 

 

CO POWIE TATA? 


Dlaczego biedronka jest mała?
Czy może być może bez dna?
Czy każda królewna ma pałac?
I czy on jest ze szkła?
Dlaczego raz jestem nieśmiała?
A potem to brykam aż wstyd.
Co powie tata? Co powie tata?
Co tata mi powie, co na to odpowie mi dziś?
Czy znów się wykręci, czy dziecko zniechęci, czy nie?

Skąd wzięły się mrówki w słoiku?
Czy lepiej mieć kota, czy psa?
Dlaczego wciąż mówią bądź cicho?
Przecież głos mam i ja.
Czy można pokochać ślimaka?
Skąd wzięły się burze i mgły?
Co powie tata, co powie tata?
Co tata mi powie, co na to odpowie mi dziś?
Co powie tata, co powie tata?
Czy znów się wykręci, czy dziecko zniechęci...?
On śpi!

 

 

PIOSENKI I WIERSZE 6- LATKÓW


JESIEŃ 

 

,, Portret jesieni’ – D. Gellner                                         ,, Grzybobranie” – D. Gellner

 

Oto Jesień na portrecie                                                   My lubimy grzybobranie

na jesiennym śpi bukiecie                                                 grzyby mają inne zdanie

Wcale oczu nie otwiera                                                       my biegamy z koszykami

chociaż szyszka ją uwiera.                                                 grzyby nie chcą gadać z nami.

Choć ją kasztan kłuje w nos

taki to jesieni los.                                                                  Pierwszy, pędzi aż się kurzy

                                                                                                woła: - Jesień dziś w podróży!

,, Złoty plecak” – D. Gellner                                              żegnam państwa

                                                                                                do widzenia!

Dźwiga jesień plecak złoty                                                 pocztą prześle pozdrowienia.

ale wcale nie wie o tym

że przez dziurkę w tym plecaku                                        Drugi

wylatuje mnóstwo ptaków.                                                 zdjął kapelusz z głowy

                                                                                                włożył czepek koronkowy

Lecą ptaki pod słońce                                                         w pantofelek wsunął nóżkę

kapcie mają błyszczące                                                      i udaje dobra wróżkę.

lecą, lecą parami

w kapeluszach z piórami.                                                    Trzeci

                                                                                                 nagle usiadł w cieniu

Woła Jesień – Co się dzieje?                                             wrzasnął: Jestem na zwolnieniu!

Czemu plecak wciąż maleje                                               i do kosza wleźć nie mogę

taki wielki był jak góra                                                          bo mam właśnie w gipsie nogę.

może jest w plecaku dziura?

                                                                                                  Czwarty

Niesie jesień pusty plecak                                                   siadł przy telefonie

był ogromny, a jest mały                                                      - Ja do babci teraz dzwonię!

no bo ptaki odleciały.                                                            - Halo? Babcia!

                                                                                                  - Jak to nie?

,, Krasnal i muchomor” – D. Gellner                                znów mnie ktoś połączył źle.

                                                                                                  Pewnie znowu na centrali

Krasnal jest dziś w złym humorze                                      dyżuruje tłum krasnali.

rozsiadł się na muchomorze

i narzeka cały czas                                                                 Piąty grzyb

aż zatyka uszy las.                                                                 pokręcił głową

                                                                                                   - Ja mam przerwę śniadaniową

...Że go w nos ugryzła liszka                                                no a kiedy jem śniadanie

że go w plecy gniecie szyszka                                             to mam w nosie grzybobranie.

że mu źle na muchomorze

źle, a może jeszcze gorzej!                                                    Szósty

                                                                                                    do nas przyszedł wreszcie

-  No to po co na mnie usiadł?                                              - Jak tak chcecie

wrzasnął grzyb i krasnal spadł.                                             to mnie nieście!

 

                                                                                                    Dość łażenia mam piechota

,, Kasztany jesienią” – E. Niedźwiadek                            i do kosza wlazł z ochotą.

 

Gdy wrzesień ogląda sady                           Idzie przedszkole kasztanowe

kasztany pracują mozolnie                          raz, dwa, raz, dwa – i śpiewa

rozrzucają na drogi polne                             pac, pac – zwiewamy z drzewa.

po alejkach parkowych

dzieci w zielonych czapeczkach.

 

 

 

 

 

,, Jak Maciuś robił kompoty”                           ,, W listopadzie” -

 

Właśnie wrzesień jest na dworze                      W listopadzie jesień kładzie

już owoce dojrzewają                                           kolorowe liście

Ludzie robią z nich kompoty                             - Gdzie je kładzie?              

i w słoiki je wkładają.                                            Czy w szufladzie?

                          -Ach nie oczywiście!

Więc do sadu Maciuś jedzie

pędzi tam na swym rowerze                              W ciemnym lesie

po drabinie cicho wchodzi                                 w jasnym sadzie

kosz owoców zaraz bierze.                                wszędzie gdzie są drzewa

                                         Jesień liście ślicznie kładzie

Przygotował już słoiki                                            wiatr nad nimi śpiewa.

będzie robić dziś kompoty

wymył już owoce wszystkie

trzeba brać się do roboty.                                 ,, Za oknem” -M. Strzałkowska

 

Jeden słoik zrobił z jabłek                                         Za oknem wieje i szumi

dwa słoiki wyszły z gruszek                                       mokro i zimno dokoła

w jeden śliwki już nałożył                                              więc idź na spacer i zobacz

- Zagotować wszystko muszę.                                      że jesień bywa wesoła.

 

Liczy słoje mały Maciuś                                             Deszcz bębni marsza na rynnie

i doliczyć się nie może                                                     gawrony tańczą oberka

jeden, drugi....i co dalej?                                                 parskają śmiechem kałuże

może ktoś mu w tym pomoże.                                        i chmury bawią się w berka

 

,, Spotkanie z wiewiórką” – B. Forma                         Jabłka turlają się w sadzie

                                                                                              po parku skaczą kasztany

Stoi sobie drzewko, liście tańczą wkoło                        a liście kręcą piruety

dzieci spacerują, śmiejąc się wesoło                             i wiatr łaskocze parkany.

zbierają żołędzie, szyszki i kasztany

orzeszków leszczyny mają koszyk cały.                        Za oknem wieje i szumi

                                                                                              zimno i mokro dokoła

Zwinna wiewióreczka na drzewo pomyka                    lecz teraz chyba już widzisz

to zerka na dzieci to do ich koszyka                               że jesień bywa wesoła.

Chodźcie ze mną proszę- dajcie mi orzeszka

chętnie wam pokażę kto na drzewie mieszka.

                                                                                               ,, Jesień” – D. Gellner

Wiewiórki rodzina w dziupli się schowała

wesołą gromadkę gości powitała                                    To jesienna makatka dla taty

Na co masz ochotę wiewióreczko- wybieraj!                wyszyłam ją w liście i we płatki

razem z dziećmi swymi do dziupli zabieraj                   w dzikie chmury i mgieł kaptury

Będą to zapasy na całe długie zimy                               W deszczową kołysankę

dla ciebie wiewióreczko i daz twej rodziny.                   i w jarzębinę przed gankiem

                                                                                              - A Ewki tu nie ma?

 ,,----------„” A. Narusazewicz                                          - Była...ale nikomu nie mów, bo..

                                                                                              narwała korali i poszła do domu.

Minęły słońca letniego skwary

łaskawa jesień dzieli swe dary                                 ,, --------------„ Żuławski

Gdziekolwiek  tylko wzrok się mój toczy

jest czym ucieszyć i napaść oczy.                                Ach, przekwitły już kwiaty

                                                                                            smutna jesień nadchodzi

                                                                                            uciekł bocian skrzydlaty

                                                                                            tam gdzie wicher nie chodzi.

 

,, Za oknem deszcz i wiatr” -                ,, Pozbieramy lato jesienią”- H. Szayerowa

 

Za oknem deszcz i wiatr                                   Lipiec, sierpień powiązano w snopy

przed oknem kotek siadł                                   powiązano lipiec, sierpień do szopy

poszło sobie gdzieś słoneczko                        złocą się miesiące letnie w stodole

pobaw się ze mną Aneczko                              posmutniało bez ich złota pole.

 

Za oknem deszcz , wichura                              Czerwienią się dni letnie na strychach

kurka gdacze – złotopióra                                 a sadzie jabłoń za czerwienią wzdycha

szłam tu dróżką, szłam tu ścieżką                    zieleni się całe lato w kopcach

pobaw się ze mną Aneczko.                             siwe nici wiszą na jałowcach.

 

Za oknem deszcz, wichrzysko                        ,, Jesieni” – L. Staff

we drzwiach staje mokre psisko

Oj deszcz leje, jakby z beczki                             Gdzie ty jesteś jesieni?

czy wejść można do Aneczki?                          -  Tu jestem

                                                             w suchych liściach lecących z szelestem

Chodźcie, chodźcie wszyscy razem                 w barwnych liściach, czerwonych i złotych

piękną lalę wam pokażę                                    co na ziemi się kładą pokotem.

- Lalko śpi, i w ciszy lulaj

 za oknem niech wiatr hula.                                              ,, Deszcz” – E. Burakowska

 

,, Pracowity październik” – Cz. Janczarski              Szaro po szybach szemrze deszcz

                                                                                             sypią się krople senne jak mak

Ach ten październik ,                                                      snuje się cichy, tajemniczy szept

pracy ma wiele                                                                  pierwszy jesienny deszcz.

we wtorek, środę

w piątek i w niedzielę.                              Jeszcze będą czerwone liście

                                                                  jeszcze będzie kwitło babie lato

Jesiennym deszcze                                   jeszcze słońce przez nagie gałęzie zaświeci

Skropił las, potem                                          ale to już czas, ale to już czas

malował liście                                                 szaro po szybach szemrze deszcz.

czerwienią i złotem.

                                                                       ,, Pan Jeżyk”- H. Bechlerowa

Snuł babie lato

po niebie modrym                                       Pan jeżyk o czym na pewno wiecie

i dzikie gęsi                                                  tysiące szpilek nosi na grzbiecie

wyprawiał w podróż.                                   A na te szpilki czasem nakłada

                                                                       jesienne liście drzemiące w sadach.

Musiał do rydzów

zajrzeć pod trawy                                         Po co to robi?

i jeszcze inne                                               Po pierwsze z liści

pilne miał sprawy.                                       sady starannie chciałby oczyścić.

 

Czy wiewióreczka                                        Po drugie

ma dość buczyny                                         kiedy zima nastanie

czy już do ciepłej                                          musi mieć z liści ciepłe posłanie.

kryć się kotliny?

 

Oj ! bo roboty

dużo niezmiernie

ma pracowity

miesiąc październik.

 

 

 

,, Żołędzie” – J. Kulmowa

 

Pytały dębu żołędzie                                             A dąb – jest jedna rada

-          Tato! Co z nami będzie?                          kto dojrzał niechaj spada
Wiatr zerwie nas, pospadamy                  jak przytuli się mocno do ziemi

brzuszki poobijamy                                         to okryję go liśćmi zeschłymi.

pogubimy kapelusiki                                       Śmiało dzieci skaczcie, raz, dwa

a może zjedzą nas dziki?                                byle dalej od mego pnia

Daj jakąś radę na to                                        i pod ziemię, i w dół, i w głąb

dźwigałeś nas całe lato                                   niechaj każdy rośnie jak dąb

radź teraz tato!                                                  a spotkamy się znowu synkowie.

 

 

,, Nasz szyszkowy dziadek”- H. Bechlerowa

 

Nasz brodaty dziadek z szyszek                       Nasz brodaty dziadek leśny

z dalekiego lasu przyszedł                                 mowę lasu zna i pieśni

długą fajkę ma z żołędzia                                   wie, gdzie wilga ma gniazdeczko

budki z kory, nos z patyka                                  gdzie zajączki skaczą młode

i ż korali jarzębiny                                                 i zna drogę do źródełka

trzy guziki u płaszczyka.                                     gdzie sarenki piją wodę.

 

                                        Gdy w jesienny długi wieczór

                                            deszcz zapuka do okienka

                                            siądź tu dziadku, bajkę powiedź

                                            o zajączkach i sarenkach.

 

,, Kasztany” – A.Nosalski

 

Chodzi jesień po parku                                Chodzę i zbieram żołędzie

w październikowy ranek                                 - A co z tych żołędzi będzie?

maluje złotą farbą                                         Będzie żołędziowy król i królewna

rozłożyste kasztany.                                      dziewczynka żołędziowa

                                                                            żołędziowe talerze i półmiski

Biegną za nią po ścieżkach                           żołędziowe talerze i miski.

kasztanowe ludziki

w kasztanowych czapeczkach                   Na nich będzie żołędziowa mata z żołędzi

w kasztanowych bucikach.                           nie wiem tylko komu

                                                                            smakować będzie.

I mrugają spod liści                                         Może dzikom, gdy przyszły z lasu

brązowymi oczkami                                        ale dziki pewno

do dzieci, które przyszły                                nie mają czasu.

zbierać rude kasztany.

                                                                          ,, Borowik” – S. Szuchowa

,, Jesień” – R. Pisarski

                                                                            Znaleźć prawdziwka to jest sztuka

Gdy się zbliża czas jesieni                          Jaś się pochyla, patrzy, szuka

liść na buku się czerwieni                             pod brzozą znalazł dwa koźlaki

klon się złoci pozłociście                               wśród sosen borowik i maślaki

a na brzozie żółkną liście.                            A ten prawdziwek nic dobrego

                                                                    ciągle bawi się w chowanego

Gdy się zbliżą czas jesieni                          Jaś już do domu wracać musi

czas kapustę krajać a sieni                         a wtem spostrzega kapelusik

czas powidła smażyć z śliwek                       taki prześliczny i brązowy

czas się brać do ....                                        biały spod spodu, jędrny, zdrowy.

                                                    A to Jasiowi się udało, to jest borowik z nóżką białą.

 

,, Spiżarnia mamy” – H. Świader                    ,, Odlot bocianów”- Wł. Broniewsjki

 

Na półkach rzędem słoiki                                  Stadem krążą już bociany

jest ich już bardzo dużo                                     ponad wsią rodzinną

trudno mi będzie znaleźć                                   odlatują w kraj nieznany

lecz wiem do czego służą.                                 bo im tutaj zimno.

 

To mojej mamy spiżarnia                                   Słychać klekot ich żałosny

w słoikach puszyste kompoty                             ,, strach nam srogiej zimy”

sałatki z papryki, soki                                           do widzenia aż do wiosny

dżem babcinej roboty.                                         wcześniej nie wrócimy.

 

Są też ogórki kiszone                                          Hen za morza odlatują

grzyby w zalewie octowej                                   tam gdzie słonko świeci

kapusta kwaszona w beczce                              mogą lecieć – nie popsują

i strąki fasoli suszonej.                                       gniazd bocianich dzieci.

 

Jak mama obiad gotuje

ja biegnę do naszej spiżarni                                           ,, Znaki jesieni” -

przyniosę zrobione zapasy

mama nas nimi nakarmi.                                                Kwitną wrzosy

                                                                                             złotem liść się mieni

,, Kolorowy bukiecik” - Lewandowska                      - Czy to jesieni znak?

                                                                                             Już winogron

Do parku przyszły z przedszkola dzieci                        pełna kiść w czerwieni

chcą zrobić z liści barwny bukiecik.                               - Tak to jesieni znak.

 

Liście czerwone jak malowane                                       Już pajączek z nicią

leżą pod klonem i pod kasztanem.                                 w świat wyruszył

                                                                                              zżółkłe liście strąca

Pod dębem leżą brązowe liście                                      wiatr na gruszy

liście pod wierzbą błyszczą srebrzyście.                      - Czy to jesieni znak?

 

Serduszka złote spadają z drzewa                                  Gdy za morza

Jaś ma ochotę w bukiet je włożyć                                   leci ptak daleko

                                                                                               - Czy to jesieni znak?

Gdy ten bukiecik stanie na stole                                     Gdy się snuje

ozdobi dzieciom cała przedszkole.                                 siwa mgła nad rzeką

                                                                                               - Czy to jesieni znak?.......

,, Czerwone jabłuszko” -

 

Małe czerwone jabłuszko                             ,, Idę do przedszkola” – M. Wojtczak

tańczy dziś pod drzewem z gruszką

Za rączki się trzymają                                        Idzie krasnal leśną drogą

i w koło obracają.                                                 i wesoło śpiewa

                            dokoła kwitną wrzosy

Małe czerwone jabłuszko                                  słoneczko przygrzewa.

tańczy dziś pod drzewem z gruszką

jabłuszko podskakuje                                           - Dokąd idziesz krasnoludku?

a gruszka przytupuje.                                                   zajączki pytają

                                              - Właśnie idę do przedszkola

Małe czerwone jabłuszko                                               tam na mnie czekają.

tańczy dziś pod drzewem z gruszką

w rączki klaszcze jabłuszko

razem z dojrzałą gruszką.

 

 

,, I dzień w przedszkolu”- M. Majchrzak

 

Mały Tomek po raz pierwszy                         Witaj Tomku przedszkolaku

przyszedł do przedszkola                                mały krasnal wita

spójrzcie jaka dziś u Tomka                           chodźmy razem do twej pani

mina jest wesoła.                                               i za rękę chwyta.

 

Mama w szatni rozebrana                              Tomek mamę swą pożegnał

powiesiła płaszczyk                                          i razem z krasnalem

a na Tomka z kąta szatni                               dzielnym krokiem maszerując

śmieszny krasnal patrzy.                                 wszedł nas swoją salę.

 

 

,, Jesienna bajka”- D. Gellner                     ,, Drzewo” – D. Wawiłow

 

Szare dni, chłodne dni                                   Stoi czarne drzewo

drzewa jak wycinanki                                     w jesiennym ogrodzie

parasole jak róże na wietrze.                         patrzę na nie co dzień

Burym snem, szara drogą                              Latem miało drzewo zieloną koronę

pogodą i niepogodą                                       na ramionach ptaki żółte i czerwone

idzie bajka w kapturze i swetrze.                  Ręce wyciągało, nieba dosięgało

                   i śmiało się śmiało.

Zbiera piórka po podwórkach                         teraz stoi smutne, chłoszcze je ulewa

zbiera liście w lesie                                          żal mi tego drzewa.

a kasztanów i żołędzie                                   Odleciały ptaki tam gdzie nie ma zimy

ma już pełna kieszeń.                                     odleciały liście, za nimi , za nimi.

               Odleciały kwiaty

Szare dni i chłodne ranki                                zabrał je ze sobą wicher lodowaty

drzewa jak wycinanki                                      Żal mi tego drzewa.

koral głogu wśród liści jak nuta...                    teraz stoi smutne, nikt mu nie śpiewa

Otwórz więc drzwi i okna                                 pobiegnę do drzewa

by bajka nam nie zmokła                                wdrapię się na gałąź i będę mu śpiewał.

śmieszna bajka jesienna                                a drzewo, a drzewo będzie mnie słuchało

chodź tutaj.                                                        Zaśnij drzewo, zaśnij

                                                     jutro będzie jaśniej, jutro będzie ładniej

,, Na tle nieba” – I. Bryliński                         śnieg na ziemię spadnie

                    będzie sobie spało

Jesienią niebo bywa pogodne                        ubrane na biało, śniegiem otulone

czyste, przejrzyste jak latem                             A jak się obudzisz

ale inne się na nim łagodne                            znowu będzie miało zielona koronę.

kładą światła i barwy ścielą.

 

Spójrz na tle nieba brzoza się złoci                  ,, Wiewiórka” – I. Kierst

czerwienią i mienią klony

kasztanowiec w rudej powodzi                         Coś w gałęziach zaszumiało

liści, stoi jak w lisim futrze.                               w słońca prążkach, hop! przez gałąź

                          wychyliło rudy łepek

Jeszcze czasem na błękicie mignie                  nastawiło dwoje ślepek

plama rozlana zieleni                                         - wiewióreczka – hej!

z brzegami zamglonymi przedziwnie

zagubiona w blaskach kolorów.                       Potem w lewo szur na drzewo

                                   i myk w prawo kitą rdzawą

Grube gałęzie dębów w obłoki                         ruda mordka znów zza pieca

ziewne, podniebne pukają                               rude uszka, rude dwa.

na liściaste, brązowe potoki

słonce kładzie się złotym blaskiem.

 

,, Liście nie lubią opadać” – J. Chockuba               ,, Złote jeże” – H. Bechlerowa

 

O już opadają z drzewa liście                          Dwa zielone jeżę mieszkają w kąciku

już je woła ziemia                                              bury kot piosenkę nuci zielonym jeżykom.

a każdy leci z gracją, posuwiście

tak jakby od niechcenia.                                    I o jeżu tym prawdziwym opowiada zając

                                                         ale jeże te zielone wcale nie słuchają.

A ja myślę, że chciałby zostać

pod niebem jak najdłużej                                 Jeden jeż powiedział – bajka, drugi że zmyślone

jeszcze raz zaszumieć                                     ja nie wierzę , że są jeże inne niż zielone.

w słońcu się pozłocić

przeżyć ostatnia burzę.

                                  ,, Jeż” – I .Salach

Bo chociaż przez chwilę

może przez dni parę będą w alejkach                W suchym lesie mieszka jeż

żółtą wodą, rzeką........                                         chcesz zobaczyć to się spiesz

a potem każdy zgaśnie                                          pod gromadką liści śpi

wyblaknie i zaśnie                                                 gdy słoneczko złote lśni.

pod śniegowa kołderką.

                                        Jabłek nigdy nie zajada

,, Złoty jeż” – E. Sz. Zarembina                          chętnie złapie zaś owada

                                i poluje tylko nocą

Mój mały, maleńki czy ty o tym wiesz                   kiedy gwiazdki już migocą.

że nocą, północą chodzi sobie jeż

Drzew pilnuje w sadzie, pod jabłonią śpi              Gdy nastaje sroga zima

a jak go obudzić, to okropnie zły.                          jeżyk drzemkę rozpoczyna

                                            budzi się z zielona wiosną

Mój mały, maleńki czy ty o tym wiesz                    kiedy młode trawki rosną.

że ten jeż to wcale nie jest żaden jeż

To śliczny królewicz co dla  jakichś kar                ,, Co lubimy” –I. Salach

w jeża zamieniony został przez zły czar.

                                                     Lubimy jabłuszka i słodkie gruszki

Mój mały, maleńki czy ty o tym wiesz                 na śliwki jesteśmy słodkie łakomczuszki

nie chodź miedzy nocą w owocowy sad            marchewkę chrupiemy jak małe zajączki

I nie szukaj jeżą, co pod drzewem śpi                 gdy nam wpadną w rączki.

bo gdy go obudzisz, będzie bardzo zły.

 

,, Co zjadamy” –I. Salach                                          ,, Jesień” – I. Salach

 

Jabłko, gruszka, śliwka – to słodkie owoce              Lecą liście z drzewa zbierają je dzieci

marchewka, pietruszka korzonek ma mocny           zaniosą dla pani liściasty bukiecik

liście ma sałata i kapusta z grządki                         A kasztany i żołędzie pukają o ziemię

A kwiatki kalafior w haftowane ząbki                        lecą z drzewa wysokiego do koszyka twego

rabarbar  łodygę, kalarepa korzeń                            Chodź na spacer – wyjdźże z domu

 wymień to co zjadasz jeśli tylko możesz.                 mój mały kolego

                                                 jesień gości – ale ciepła

,, Ulewa” – I. Salach                                               nie zrobi nic złego.

 

Deszczyk pada: kapu, kap                                  ,, W lesie”  - I. Salach

woda chlapie: chlapu, chlap                        Pojedziemy do lasu na miłą wycieczkę

Jesień niesie deszcz i wiatr                        może zobaczymy sarnę albo wiewióreczkę

burzę no i czasem grad.                             Będziemy ostrożnie mrowisko oglądać

Mam parasol i kalosze                                tak by pracownicom krzywdy nie wyrządzać

jakoś tę ulewę zniosę.                                     A może zajączek na drogę wyskoczy

                                                                            siądziemy cichutko żeby go nie spłoszyć

                                                                            obejrzymy w lesie te cuda i dziwy

                                                                 do przedszkola zaś wrócimy ogromnie szczęśliwi.

,, Jesień niesie” – I. Salach

 

W każdej wiosce, w każdym mieście                            Z gruszek, jabłek i malinek

jesień dużo pracy niesie                                                  pyszny dżem zje z chlebem Szymek

 W polu, w sadzie i w ogrodzie                                       a  Weronka wraz z Agatą

pracy mnóstwo czeka co dzień.                                     groch z kapustą – co wy na to?

 

Trzeba zrywać z drzew owoce                                        W każdej wiosce

kopać w polu czas warzywa                                           w każdym mieście

Potem z nich przetwory będziesz                                  jesień dużo pracy niesie.

całą zimę mógł spożywać.

 

,, Przygody rudej kitki” -K. Nowacka

 

Potrafi skakać choć nie żaba                                           Ruda Kitka chociaż mała

za wodą zresztą nie przepada                                          zajączki dwa uratowała

kolorem futra lisa przypomina                                          potem był wyścig z żabką na drodze

lecz nie uważa lisa za kuzyna.                                        kto szybciej skacze na jednej nodze.

Mieszka wśród liści, ale nie śpiewa                                Koło swej dziupli sikorkę spotkała

domek ma w dziupli starego drzewa.                              biedna ptaszyna rzewnie płakała

zbiera orzeszki, szyszki, żołędzie                                    - Groźna kuna w lesie grasuje

zgadliście o czym bajka ta będzie?                             i na pisklaki moje poluje.

Tak o przygodach wiewiórki małej                                  Latać sikorki małe nie umiały

jak się okażę mądrej i śmiałej                                          dlatego wcale nie uciekały

Rudą Kitką zwierzęta ją zwały                                         nagle orzechów i szyszek grad

bo podziwiały jej ogon wspaniały.                                   na głowę zdumionej kuny spadł

Gdy letnie pora się skończyła                                          Kuna się bardzo przestraszyła

nasza wiewióreczka postanowiła                                    zamiar okropny porzuciła

bo miała trochę wolnego czasu                                       wdzięczna sikorka podśpiewuje

zrobić porządek wśród swych zapasów                         Ruda Kitko! -bardzo dziękuję.

Przy tej okazji się wydało                                                  Wszystko dobrze się skończyło

że orzeszków jest za mało.                                               choć trochę niebezpiecznie było

to samo można o grzybach rzec                                      tańczą sikorki, wiewiórka, jeż

trzeba do lasu z koszykiem biec.                                     a jeśli chcesz, zatańcz też!

Dojrzały już orzechy laskowe

szumią gałązki leszczynowe                                            Zagadał w tańcu jeż do wiewiórki

-          Jedź na zdrowie wiewiórko mała                      - Masz ostre ząbki i pazurki

bo ta przekąska jest doskonała.                                        futerko może iglaste za mało

gdy na grzyby wyruszyła                                                    choć myślę, że to zmienić by się dało

na chwilkę do kreta zajrzała                                              Powiedź mi jednak do czego służy

i wysłuchała powieści kreciej                                            taki ogonek stanowczo za duży?

o wydarzeniach w podziemnym świecie.

Tymczasem w lesie na polanie

Jeż skończył grzy6bobranie                                             To rzecz praktyczna i nie brzydka

_-Borowików jest tu bez liku                                             odpowiada Ruda Kitka

nie pomieścisz ich w koszyku.                                         Najczęściej moja ozdobą bywa

Gdy już grzybki w koszu były                                            gdy śpię jak kołdrą mnie okrywa

dwa zajączki się pojawiły                                              czasem odkurzam nim przed domem

wiewiórka im się przyglądała                                             a kiedy skaczę jest spadochronem.

nagle spojrzała w niebo – zadrżała

- Uwaga jastrząb , nie traćmy czasu

i uciekajmy wszyscy do lasu.

groźnie łopocze jastrząb skrzydłami

lecz nie dosięgnie nikogo szponami.

 

 

 

,, Dary jesieni” – I. Salach

 

Jesień stawia swoje kosze                                            Trzeba zwozić z pól ziemniaki

piękne dary dla was niosę                                             brukiew, marchew i buraki

z pola, sadu i z ogrodu                                                   mama zrobi marynaty

nie zabraknie z lasu miodu.                                          dla córeczki, synka, taty.

 

Na jabłoni są jabłuszka                                                Zimą w kuchni usiądziemy

z gruszy żółto błyszczy gruszka                                     przy słoikach się zbierzemy

śliwa- śliwki rzuca w koszyk                                            i zapachnie lato u nas

na kompoty będzie dosyć.                                               gdy za oknem gna wichura.

 

,, Szaro – buro” – I. Salach                                 ,, Kto pamięta” – I. Salach

 

Szaro, buro dziś na świecie                               Leśnik sarno wyniósł siano

mgła się ściele nisko                                            i sól do solniczki

już opadły z drzew kasztany                              a wiewiórka chowa w dziupli

z pola znikło rżysko.                                             swoje smakołyczki.

 

W parku smutno kiedy pada                               Lis futerko kupił nowe

błoto jest w alejach                                              wróble zaś zmieniły piórka

wietrzyk hula, niebo płacze                                 w sen zapadły jeże , żaby

lecz my nie! – nie teraz.                                      śpi już nawet mała pszczółka.

 

Ubierz płaszczyk, weź kalosze                            Cisza w lesie coraz głębsza

i choć z nami na podwórko                                   pochowały się zwierzęta

złote liście są na drzewach                                   co też zimą będą jadły?

zrzuca je wiewiórka.                                              czy też o nich ktoś pamięta?

 

W lesie wrzosy, sucha trawa                                 Pan leśniczy dba o sarny

noski klonu i żołędzie                                            w swej leśnej zagrodzie

zbierzmy więc jesienne skarby                              my o ptaki dbać musimy

i zabawa pyszna będzie.                                       lecz w naszym ogrodzie.

 

,, Bukieciki” – M. Konopnicka

                                     ,, Listek” – W. Faber

Posypały się listeczki dookoła

to już jesień te listeczki z wiatrem woła                  Kiedy listek był zielony

- Opadajcie moje złote i czerwone                          tak jak inne liście

  jestem Jesień                                                          lubił huśtać się na wietrze

przyszłam tutaj w waszą stronę.                              tańczyć zamaszyście.

 

                                                         Teraz listek jest już żółty

Lecą listki, lecą z klonu i z kasztana                              tańczyć mu się nie chce

będą z listków bukieciki złote dla nas.                          bo się boi że pofrunie

Nazbieramy, nastawiamy na słoiku                              w nieznane na wietrze.

tych jesiennych, tych pachnących bukiecików.

 

 

,, Październik” – W. Boruński

 

Nie ma prawie w październiku                             Drzewo porąbane leży

dnia jednego bez deszczyku                                 bo wnet zima wróci.

Biednej trawie zmarzł kołnierzyk

konik polny ucichł.

 

 

,, Co nam dał las”- M. Kownacka                           ,, Liście” – E. Sz. Zarembina

 

Poszły dzieci w las                                                           Rozważały liście

skłoniły się w pas                                                             na gałązkach w lesie

daj lesie - majster klepkom                                             kto ma pierwszy spadać

swych pięknych skarbów ździebko.                             gdy nadejdzie jesień.

 

A las zakołysał, zaszumiał                                             Listek osikowy

Huu! Niechże tak będzie                                                wyszeptał nieśmiało

bierzcie bukiew i żołędzie                                               - Może według wzrostu

zróbcie z tego korale                                                        spadać by się dało?

nie żałuję wam wcale.

                                                 Lecz na to klonowy

Bierzcie sobie suche szyszki                                          strasznie się oburzył

róbcie ptaszki, jeże, myszki                                             nigdy się nie zgodzę

i królewny z leśnych bajek                                              bo jestem za duży.

to las dla przedszkola daje.

                                                                                              Nie mógł opanować

,, Odchodzi jesień” – A . Nosalski                                tego oburzenia

                                                                                              złościł się tak długo

Już jaskółki odleciały i skowronki                                   że aż poczerwieniał.

jesień w drogę je wysłała w ślad za słonkiem

                                                                                               Kiedy to zobaczył

Sama także się szykuje do odlotu                                   listek osiny

nim wichura jej rozkradnie resztki złota                         chociaż nic nie mówił

                                                                                               jednak stał się siny.

Nim na polach mróz ze szronu dywan utka

i pogasi wszystkie kwiaty po ogródkach                         Trzeci listek brzozy

                                                                                               chciał pogodzić obu

                                                                                               nic z tego nie wyszło

Tak by chciała pobyć u nas dłużej jeszcze                    ze zmartwienia pożółkł.

wiec jej smutno i odchodząc płacze deszczem.

                                                                                                No i wtedy właśnie

,, Pytania” – E.  Spławinska                                             przyszła wieczna jesień

                                                                                                razem je strąciła

Listopadzie, listopadzie                                                      razem je wiatr niesie.

czemu słońce coraz wcześniej do snu kładziesz?

Dlaczego skowronki

do ciepłych krajów wysyłasz?

Dlaczego cierpkie kuleczki                               ,, Jesienią” – S Aleksandrzak

w krzakach jałowca chowasz?
Ani jednej poziomki                                        Mgła się ponad łąką cichuteńko kładzie

nie chcesz nam ofiarować!                            Coraz mniej już ptaków, na polach i w sadzie

czemu susły i jeże                                           słonce słabiej grzeje i o muszki trudniej

zapadają w sen aż do wiosny?                        odlatują ptaki, dalej na południe.  

A listopad liśćmi szeleści

chłodny i wyniosły                                            Na zielonych listkach

pewnie czasu nie ma                                        jesień złotem pisze

żeby coś powiedzieć na ten temat.                  coraz trudniej w polu

Bo właśnie już pytają o niego                           w lesie cisze, ciszej.....

przednie straże zimy

listopadowe przymrozki.

 

 

 

 

 

  ,, Jesienią” – L. Krzemieniecka     

 

Ma jabłonka pełno jabłek                       Tak prześlicznie w ogródku

pełno śliwek śliwa                                      tak się listki złocą

chodźmy sobie do ogródka                       nazbieramy sobie wory

jak jesienią bywa.                                       jesiennych owoców.

 

Śliwki wszystkie fioletowe                          Dziękujemy ci jabłonko

jabłka się czerwienią                                   tobie śliwko miła

chodźmy po nie do ogródka                      że nas pięknym swym owocem

jak zwykle jesienią.                                     hojnie obdarzyłaś.

 

 

,, Idzie listopad” – M. Czerkawska                               ,, Lecą liście” – H. Pietrusieicz

 

Polną drogą szedł listopad                                   Dąb szeleści, buk szeleści

przed nim mgła, za nim mgła                               co tam słychać? Jakie wieści?

chodził, słuchał czy liść opadł                               odpowiada szumem las

czy coś gra, czy ktoś gra.                                     - Jesień, liściom spadać czas

 

Przyszedł do nas                                                      W te szelesty leśne, ciche

 i do szybki przytknął nos                                        wdarł się groźnym świstem wicher

z małej skrzynki, z ciemnej skrzynki                       zatańcował,  załopotał

słychać piękny głos.                                                 o gałęzie drzew się otarł

 

 Powiedź skrzynko skąd muzyka                            Wreszcie gwizdnął tak ogniście

w taki czas, smutny czas                                        że z drzew zerwał wszystkie liście

gdy nie słychać już świerszczyka                            i daleko w świat je niesie

umilkł ptak, ucichł las.                                              wolnym krokiem idzie jesień.

 

Szybka brzęczy – choć wokoło                        ,, Jesień” – M. Jaworczakowa

tylko ty, ty i mgła

to w świetlicy tak wesoło                                     Przez ścierniska i przez łąki

radio gra, dzieciom gra.                                        idzie złota jesień

                             i tysiące borowików

                          rozrzuca po lesie.

,, Jesienią” M. Konopnicka

                                               Wolno kroczy po ścieżynkach

Jesienią, jesienią sady się rumienią                    i po polnych dróżkach

czerwone jabłuszka pomiędzy zielenią.               wiesza w sadzie na gałązkach

                             rumiane jabłuszka.

Czerwone jabłuszka, złociste gruszeczki

świecą się jak gwiazdy pomiędzy listeczki.          Z mgły pasemek cicho snuje

                            nić babiego lata

Pójdę ja się pójdę pokłonić jabłoni                        by je potem tchnieniem wiatru

może mi jabłuszko w czapeczkę uroni.                 żółte listki wplatać.

 

Pójdę ja do gruszy nastawię fartuszka

może w niego wpadnie jakaś  śliczna gruszka.           

 

Jesienią, jesienią sady się rumienią

czerwone jabłuszka pomiędzy zielenią....

 

 

 

 

 

 ,, Jesień” – Cz. Janczarski

 

Szumiał las, śpiewał las                          I tak mijają chwile

gubił złote liście                                         cichutko wiatr powiewa

świeciło się jasne słonko                         nad nocnym tańcem liści

chłodno a złociście                                 szumią i skrzypią drzewa.

 

Rano mgła w pole szła                              Listki śpiewają cicho

wiatr ją rwał i ziębił                                      tańcząc każdy szeleszcze

opadały ciężkie grona                                jeszcze daleko słoty

kalin i jarzębin.                                            jesień wesoła jeszcze

 

                                   Każdy zmierzch moczył deszcz

                                   płakał, drżał na szybkach....

                                   i tak ładnie mówi tatuś

                                   jesień gra na skrzypkach.

 

 

,, Jarzębina” – J. Gillowa

 

Jarzębina wystrojona,                                    Dajże trochę koralików

niby na wesele                                                 przecież masz ich tu bez liku

na zielonych swych ramionach                   dla Magdusi 5 latki

ma korali wiele.                                               co ma oczy jak bławatki.

Musi dać ich trochę, musi                             Dajże tych korali swoich

na naszyjnik dla Magdusi.                            niech i ona się wystroi.

 

Rozgniewana jarzębina                           Na sznureczek po jagódce

zaraz strożyć się zaczyna                          nawlecze je wszystkie wkrótce

-A tam znowu co za malec                        i Magdusi potem da

wspina się po me korale?                         - Ano zgoda! Bieżże sobie

- Nie dla ciebie tak się stroję                     ile zmieścisz w garści obie

- Nie rusz smyku – to nie twoje!               Zrywaj, zrywaj! Niech już tam!

 

,, Jarzębina” – W. Broniewski

 

Jarzębina , jarzębina                        Taka śliczna i młodziutka

już czerwienić się zaczyna               lecz ta młodość taka krótka

chce korali mieć bez liku                   bo odpadnie liść niedługo

i przeglądać się w strumyku.            słota zjawi się szarugą

 

                                         Posmutnieją pola, lasy

                                     nie zostanie nic z mej krasy.

 

,, Jesień” – Cz. Janczarski

 

Chodzi jesień wciąż po lesie                           Wiatr po złotych ścieżkach

srebrne nitki przędzie                                       goni i woła do dzieci

strąca nam kasztany z drzewa                        chodźcie bawić się i biegać

i żółte żołędzie.                                                  póki słońce świeci.

 

 

 

 

 

 

 

,, Listopad” – W. Grodzieńska

 

Wyszedł sobie do ogrodu                           Siedzi w oknie misio bury

stary, siwy pan Listopad                               obok niego lalka Doda

grube palto wdział od chłodu                      spójrz lalusiu jakie chmury

i kalosze ma na stopach.                              straszna dzisiaj niepogoda.

 

Deszcz zacina, wiatr dokucza                      I żałuje Listopada

pustka, smutek dziś w ogrodzie                    że tak ziębnie, że tak moknie

Pan Listopad cicho mruczy                           pójdź staruszku- miś powiada

nic nie szkodzi ,nic nie szkodzi.                    tutaj cieplej jest na oknie.

 

Po listowiu kroczy sypkim

na ławeczce sobie siada                            ,, Z drzew przy drodze” – Cz. Janczarski

chłód i zimno, mam dziś chrypkę

trudna rada, trudna rada.                                            Z drzew przy drodze

                                     w lesie, w sadzie

,, Pani z parasolem” – T. Śliwiak                           lecą liście w listopadzie.

 

Idzie łąką, idzie polem                                               A liść każdy pozłocony

pod złocistym parasolem                                             wkrótce zima

gdy go zamknie- słonce świeci                                    - kraczą wrony!

gdy otworzy – pada deszcz.

Kto to taki – czy już wiecie?

tak to właśnie jesień jest.                                               ,, Słonecznik” – E. Sz. Zarembina

 

,, Tęczowa parasolka” – T. Kubiak                 Dobry panie słoneczniku

                                        co ziarenek masz bez liku

Najpierw padał deszcz                                         bardzo ciebie o to proszę

potem było słońce                                                sprzedaj mi ich za trzy grosze.

cztery gąski szły

po wilgotnej łące.                                                   Za trzy grosze, za dwa złote

                                          bo na ziarnka mam ochotę

Mokre miały nóżki                                                 jak nie zechcesz to nie trzeba

mokre miały pióra                                                 da mi mama z miodem chleba.

a to znowu idzie

prosto na nie chmura.

                               ,, Kasztanowy chłopiec” – D. Gellner

Pobiegłem na łąkę

z parasolem mamy                                   Kasztanowy chłopiec

teraz już deszczowi                                   chwycił lejce w dłonie

zmoczyć się nie damy.                             rżą przy wozie kasztanowym

                                                                      dwa brązowe konie.

Kiedy pierwsze krople

zabłysły nad głową                                     Chłopiec trzaska z bata

rozłożyłem nad gąskami                           jadą na skraj świata

parasolkę tęczową.                                     tam gdzie jesień kolorowa

                                                                       sto kasztanów w worze chowa.

 

,, Wrzesień” – W. Chotomska

 

Nitki babiego lata                                       Z liliowych kwiatów układa

srebrne i cienkie  od włosów                     wrzosowy bukiet wrzesień

wrzesień codziennie wplata                      wrzosami żegna lato

w liliowe kwiaty wrzosów.                          wrzosami wita jesień.

 

 

,, Słota i mróz” – Janina Gillowa

 

Cieszyła się pani słota                                     Hej najmilsza Pani Grypko

że dokoła pełno błota                                        przybywajże tu a szybko

wszędzie mokro, wszędzie brudno                   z wszystkich kątów wilgoć bucha

zachlapany każdy but.                                      damy sobie teraz ducha.

                               Ty pocałuj,  ja uściskam

Wszędzie wilgoć i kałuże                                  pochorują się ludziska.

jedne małe, drugie duże

brudna woda ściekiem płynie                            Rozgniewał się na nich mróz

kapie z dachów, kapie z rynien                          sto furmanek śniegu zwiózł

To dopiero mi robota                                         świsnął wiatrem, zimnem dmuchnął

cieszyła się Pani Słota.                                     w śnieg ustroił świat bieluchno.

 

Ucieszył się także katar                                     Ścisnął lodem wody, błota

i z radości ręce zatarł                                          aż się zlękła Pani Słota

To zabawa – tam do licha                                  a tak mocno bił i szczypał

wszystkie nosy będą kichać                               aż zamarzła Pani Grypa.

każdy stanie się czerwony                                  I z katarem coś się stało

i popuchną jak balony.                                        Hej! Odmroził nos na biało.

 

 

,, Jabłonka” – E. Szymański

 

A na mojej jabłonce                                    Takie duże jak pięści

takie jabłka pachnące                                po trzy obok i więcej

dojrzewają jesienią                                     aż się cała drzewina

złocą się i czerwienią                                 pod owocem ugina.

 

                                Chodź- spróbujemy czy smaczne

                                może zrywać je zacznę.

 

 

,, Pora wesoła” – M. Głogowski                      ,, Grzyby” – M. Kownacka

 

Kto powiedział, że jesień jest smutna                Padały deszcze jeszcze.. jeszcze...

że ma kolor szarego płótna                               a dziś nowina wesoła

że jej prawie nie widać we mgle                         grzyby rosną nam dookoła

kto to wszystko powiedział, ja nie!                      Rosną borowiki, rydze, maślaki

                                                     kurki, kanie, gąski, gołąbki, koźlaki.

Dla mnie jesień to pora wesoła

roześmiana jak dzieci z przedszkola                 Czy nie znacie się na grzybach

lśniąca skórką kasztana w t5rawie                     toć wiadomo – no chyba !

w odlot ptaków wpatrzona ciekawie.                   muchomorze – mój panie

                                         już w tym lesie zostaniesz.

Jesień – roztargniona malarka

gubi farby po polach i parkach                            Rośnij sobie mój kochany

a ja biegam wciąż za nią z ochotą                       w kapeluszu nakrapianym

i znajduję brąz, srebro i złoto.                              bo ja pięknie dziękuję

                                 za grzyb taki co truje

 

                                                               Dziś pełno grzybów, gdzie się kto ruszy

                                                               wiewiórka grzyby na saneczkach suszy

                                                             na zimę chowa, po dziuplach. norkach

                                                    i mama suszy- chowa do worka.

 

 

,, Jesień” – T. Fiutowska                        ,, Jesienny malarz”- A. Zawistowska-Treutler

 

Drogą , polem ,ulicami                                  Z wielobarwną paleta i kredkami w kieszeni

Idzie barwna jesień                                        idzie złoty czarodziej ślicznej pani jesieni

Niesie kosze dwa z darami                            tutaj sypnie czerwienią, a tam ujmie zieleni

Co w tych koszach niesie?                            kolorowy czarodziej ślicznej pani jesieni.

 

Strąca liście: duże , małe                         Żółty z brązem wymiesza, błękit w szarość zamieni

wszystkie kolorowe                                      kolorowy czarodziej ślicznej pani jesieni

lecą, lecą wprost na ziemię                        brzózkom korę przyczerni, jabłkom liczka przyczerni

lub dzieciom na głowę.                               Kolorowy czarodziej ślicznej pani jesieni.

 

,, Przed zimą? – T. Fiutowska                  A gdy już pracę skończy i chciałby się weselić

                                                                          przychodzi zima, by cały ten obraz wybielić.

Dokąd lecisz jaskółeczko

za dalekie morze

Nie leć, nie leć tak daleko                                         ,, Wrzesień” – J. Ficowski

bo się zmęczyć możesz.

                                                  Jeszcze lato nie odeszło

Choć się zmęczę, lecieć muszę                                 a już jesień bliska

aby wiosną wrócić przecież.                                     wrzesień milczkiem borowiki

                                                                                  skrył we wrzosowiskach.

Co robisz wiewióreczko?

zbieram do woreczka orzech do orzeszka                   Na polany rude rydze

Jeden orzech, drugi, trzeci                                             stadkami wygonił

worek pełen patrzcie dzieci                                            i rumiane jabłka trąca

                                                                                             raz po raz z jabłoni.

Po co jeżu zbierasz liście?

na kołderkę oczywiście                                           ,, Powróć lato” - - M. majchrzak

Na kołderkę na podusię

bo się zimą wyspać musze..                                    Tak mi smutno, pada deszcz

                                                          liście chłodem wstrząsa deszcz

Nie odlatujesz wróbelku na zimę                             gałęziami wiatr kołysze

nie odlatuje tu ja przetrzymam                                wodny koncert w rynnach słyszę

karmcie mnie  co dzień ziarnami                             Idzie jesień w szarej mgle

a będę ćwierkał wam za oknami                              wróć się lato, proszę cię!

 

Dokąd ślimaku na zimę wędrujesz? ,               ,,Listopadowe listy”- M. Majewski

Ja pod liściem we własnym domu

 zimę przenocuję                                                 Cieszą się wszyscy listonosze

                                                 listopad przyszedł w samą porę

Po co przyleciałaś sikorko na zimę?                  starczy do parku wejść – i proszę

Bo wiem , że mi dacie tłuściutka słoninę.            listy wpadają wprost do toreb.

 

,, Wiatr listopadowy”- H. Łochocka                  To nic, że liście to nie listy

                                          ludzie i tak są zachwyceni

Jestem wiatr listopadowy                                     bo nie dostają nigdy listów

kapelusze zrywam z głowy                                    tak barwnych jak te od jesieni.

parasole chętnie chwytam

trach! – wyrywam je i kwita.

 

Jestem wicher, wiatr, wiatrzysko

gwiżdżę sobie dziś na wszystko.

 

 

 

 

,, Jesień” – J. Hockuba                                     ,, Co zrobię” – T. fintowska

 

Wrześniowym polem idzie jesień                           Mam patyczki i kasztanki

rude ma włosy, rudą suknię                                   zrobię sobie z nich bałwanki

we włosy wpięte pierzaste astry                             mam owoce jarzębiny

a w rękach kłosy i słodką gruszkę                          oraz sznurków dwa tuziny.

 

Idzie i pachnie powidłami                                       Zrobię sobie z nich korale

z twarzą smutną jak reneta                                    wszystkim nimi się pochwalę

wśród mgieł porannych i szumu liści                      od żołędzi czapkę mam

już na październik w sadzie czeka.                       chętnie ją krasnalom dam.

 

A w listopadzie z nieba płacze                                 Bo krasnale także zrobię

stojąc samotnie w jakimś oknie                                tylko je wymyślę sobie.

westchnieniem żegna zeschnięte liście

a rudy warkocz we łzach moknie.                   ,, Wszystko leci” – M. Kownacka

 

,, Klonowy liść” – T. Fiutowska                            Spójrzcie wokoło dzieci

                                          jesienią wszystko leci

Spadł z klonu liść                                                       gładko - posuwiście

pięknie barwami się mieni                                        lecą z drzewa liście.

są na nim wszystkie kolory jesieni.                         Lecą w powietrzu płynnie

                                             pajączek na pajęczynie

Jest żółć jest złoto, brąz, nieco zieleni                    lecą, odlatują ptaki

oraz troszeczkę jesiennej czerwieni.                       uskrzydlone nasiona – skrzydlaki.

 

Podniosę liść- pamiątkę jesieni                             Nawet na długiej, długiej linie

i pomiędzy kartki zasuszę go sobie                       latawiec po niebie płynie.

w zimie tym liściem                                                wszystko się w powietrzu niesie

kapelusz bałwana ozdobię.                                   I są to dowody na to, że nadlatuje jesień

                                      a odlatuje od nas lato.

,, Jesień w lesie” – W. Badalska

                                       ,, Jesień” – W. Grodzieńska

Sosny się kołyszą

las nas wita ciszą                                     Już drzewa rozwiane na wietrze

jesień, jesień, jesień                                  ostatnim szeleszczą liściem

coraz ciszej w lesie.                                   Już pachnie wilgocią powietrze

                                                                       w ogrodzie szaro i mgliście.

Listki drżą na brzózkach

złote jak serduszka                                     Przez chmury skłębione i niskie

jesień, jesień, jesień                                   blask dzienny przedarł się z trudem

złote liście w lesie.                                      Na chwilę słońca połyskiem

                                                                        zalśniły obłoki rude.

Obłoki nad głową

wrzos kwitnie liliowo                                   I zgasły. A wiatr nagle przycichł

jesień, jesień, jesień                                   na ziemie z chłodu stężałą

wrzos kwitnie w lesie.                                 Dzdzu krople spłynęły po nici

                                                                        pionową, srebrną nawałą.

Przycupnął pod krzakiem

borowik z maślakiem                                   A potem leniwą strugą

jesień, jesień, jesień                                   bez przerwy deszcz się rozpadał

gubi grzyby w lesie.                                     Jesienną upartą szarugą

                                                                        wkroczyły dni listopada.

 

 

 

 

,, Przy oknie” – J. Korczakowska

 

Listopadzie, listopadzie                                       Po co furką wciąż kołaczesz

czemu wciąż się chmurzysz                               możeś drogę zgubił

i ostatnie liście w sadzie                                      czy dlatego wzdychasz, płaczesz

strącasz do kałuży?                                               że cię nikt nie lubi?

 

Listopadzie, listopadzie                                        Żal mi ciebie listopadzie

czemu wciąż się gniewasz                                  że na deszczu mokniesz

wcześnie cień na szyby kładziesz                       może chcesz parasol dziadka

z wiatrem smutno śpiewasz                                 podam ci przez okno.

 

Czemu wciąż za płotem stoisz                             Nie! – więc co by ci poradzić

jęczysz i narzekasz                                               zimny wicher wieje

czy się nie masz dokąd schronić                         wejdź do chaty listopadzie

czy na kogoś czekasz?                                          tutaj się ogrzejesz.

 

 

,, Listopad” – H. Szayerowa                                    ,, Listopad” -

 

Drzewom, drzewom szumiącym                            Wędrował listopad polem

wiatr liście strąca                                                      listopad pod parasolem

że każdym podmuchem                                         tak smutny i blady

spadają suche                                                          jak inne listopady.

z lada powiewem coraz mocniej

na drzewie deszcze zaszeleszczą.                      We mgiełce miękkiej jak mgiełka

nie oprą się deszczom.                                         bolała go głowa, miał katar

                                        okropnie mu było nudno

Lecą z lada powodu,                                              wreszcie zawołał – trudno!

 skurczone od chłodu

lecą bo listopad                                                      Siąpi, błoto – liść opadł

bo pora im opaść.                                                    listopad to listopad!.

Drzewo czeka bezradnie

aż liść za liściem, opadnie

aż przylgnie do ziemi

ostatni tej jesieni.

 

,, Kolorowa jesień” – T. ubiak

 

Sierpień grał świerszczami                                 Kiedy pójdziesz dróżką

Kwitł wrzosami wrzesień                                     w prawo albo w lewo

Chodźmy polem, lasem                                      tam zobaczysz piękne

To jesień, już jesień....                                         złotolistne drzewo

 

W sadach się rumienią                                       Dąb co był zielony

złote , wonne jabłka                                             klon, co był zielony

babcia babie lato                                                   włożył jesienne

przędzie już dla dziadka                                       złociste kolory.

 

 

,, Wrzesień” - I. Ficowski

 

Jeszcze słońce o południu                                 Ale już chłodniejsze noce

tak potrafi przypiec                                               niż bywały w lecie

jakby to nie wrzesień rządził                               Liściom żółknąć czas

lecz upalny lipiec.                                               a ptakom za morza odlecieć.

,, Jesień złota” -

 

Złota jesień lubi kolory                                      Listopad gubi liście i barwy

maluje słoncem i chłodem                                burą wkłada kapotkę

wybarwia liście                                                     przymrozkiem zważa kwiaty

ciemno zielone, żółte lub złote.     l                   lub szare błoto.

 

Jarzębinie czerwieni korale                                I jeszcze lubi szarugi

zakwita liliowym wrzosem                                  ulewy, pluchy i deszcze

ostatnie kwiaty maluje najpiękniej                      chodzi w szarym kapturze

fioletem, różem i łososiem.                                 i kichać lubi jeszcze.

 

 

,, Jesienna baśń” – A. Sznaper                        ,, Koniec listopada” – E. Spławińska

 

Gdy chcesz się znaleźć w środku obrazu              To już koniec listopada

na którym dziwne rzeczy się dzieją                        coraz wcześniej zmrok zapada

to przecież łatwe- płaszcz tylko narzuć                   wiatr przegania chmury w stadach

i wyjdź do parku późna jesienią.                             ziemia do snu się układa.

 

Spójrz: złote liście na szarej trawie                          Świt zziębnięty nie chce wstawać

utkały gruby, barwny kobierzec                               pierwszy szron na drzewach siada

słońce promienie wplata łaskawie                           deszcz po deszczu deszczem gada

a wiatr przetyka je ptasim śpiewem.                        w dni ostatnie listopada.

 

Błyszczą okrągłe, rude kasztany                             Tylko pies drzemiący w budzie

biegną po ścieżce czerwone złogi                            słyszy jak się chyłkiem skrada

jeśli z nimi pomkniesz myślami                                 w noc ostatnia listopada

do kraju baśni będziesz w pół drogi.                        ten następny miesiąc grudzień.

 

 

,, Kłótnia listków” – H. Świąder                                       ,,Gdyby tak” – F. Kobryńczuk

 

Pokłócił się klon z lipą o to                                                   Gdyby tak jesienną słotę

czyje listki mają więcej złota                                                dmuchnąć w chmurę jakimś miechem

Klon: Moje listki są złote jak słonce                                    to by mogło słońce złote

         mają palce długie i błyszczące                                  znów nam świecić na uciechę.

Lipa: Ja na kłótnie to nie mam ochoty

          moje mają każdy listek złoty                                       Gdyby wiatr złapać w worek

                                                                                                   mgły pościerać jakąś ścierką

A wiatr drzewom lubi robić psoty                                         tak, by błękit nad jeziorem

dmuchnął mocno i postrącał liście złote.                           znów  w lustrzaną taflę zerkał.

 

                                                                                                    Gdyby liście co tak płoną

,, Kolorowa jesień” – H. Świąder                                       od żółtości do czerwieni

                                                                                                    pomalować na zielono

Kto ubrał drzewa w parku w suknie kolorowe?                  to nie byłoby jesieni.

Kto złociste kolory włożył im na głowę?

To jesień tańczy wesoło: w lesie, ogrodzie i w sadzie.

 

Na listku dębu i klonu kolory kładzie

czerwone, żółte, brązowe rozdaje małym listkom

i pyta wszystkie drzewa: Wymalowałam już wszystko?

 

 

 

 

,, Jaka będzie zima?”- H. Bechlerowa

 

Jestem jesień – w swoim koszu podarunki wam przynoszę

            Wiewióreczko, choć dostaniesz garść orzechów na śniadanie.

 

Wiewióreczka: Za orzechy dziękuję, zaraz mamę poczęstuję

Wróbel: O, słonecznik, taki wielki, bardzo lubią go wróbelki

 

Dziewczynka : Czy w koszyku masz korale, dla mnie i dla moich lalek?

Chłopiec: A ja może dostanę, to jabłuszko rumiane?

 

Koziołek: Teraz dla mnie bardzo proszę, coś smacznego wyjmij z kosza

Wszyscy: Idzie jesień, piękna jesień- dla każdego dary niesie.

 

 

,, Owoce- warzywa” – I. Rup

 

Na mój stragan dziś zapraszam                        Te okrągłe grube brzuszki

mam owoce świeże                                              to są pomidory

Niech je zaraz każdy kupi                                  mam ich tutaj bardzo dużo

i do domu bierze.                                                   stoją aż dwa wory.

 

Mam też warzyw różnych dużo                           Można kroić je na kromki

seler, port, marchewka                                         zupę ugotować

Niech je zjada każde dziecko                              spróbuj tylko a na pewno

Michał, Radek oraz Ewka.                                   będą ci smakować.

 

Ta zielona duża głowa                                        Seler także jest niezbędny

to właśnie kapusta                                                 dla zdrowia twojego

Nie myśl tylko że tam w środku                            więc pamiętaj, jedz te kule

jej głowa jest pusta.                                                drogi mój kolego.

 

Jest tam dużo smacznych liści                       Szukasz może coś na soki,

mogą być kiszone                                             proszę marcheweczkę

A naprawdę smaczne będą                            zważę ci jej całe kilo

w pierogach lepione                                          otwórz tylko teczkę.

 

                                Można dodać jej do zupy, schrupać na surowo

                                zrobić też surówkę smaczną, ach jak to jest zdrowo!.

 

 

,, Namaluj” – I. Suchorzewska                     ,, Śpij drzewo”- J. Jałowiec

 

Jesień, wrzosy już liliowe                                    Już czerwone jabłka wszystkie    

rankiem siwa mgła się kładzie                           dywanami leżą liście

w lesie drzewa kolorowe                                      śpij drzewo

owoce się złocą w sadzie.                                  W dziupli już poczwarki śpią

                                           barwne skrzydła im się lśnią

Na trawę jeszcze zieloną                                     śpij drzewo.

sypią się kasztanów krocie                                 Pająk w szparze smacznie drzemie

droga od liści czerwona                                      chrapie krasnal pod korzeniem

białe śniegulki przy płocie.                                  śpij drzewo.

                                             Za siódma górę poleciał szpak

Purpurowe jarzębiny                                          - powróci wiosną ?

barwnie, pięknie i bogato                                    Tak. Śpij drzewo.

w słońcu błyszczą pajęczyny

ciepło, cicho, babie lato.

,, Jesień” – R. Pisarski    

 

Dzieci:   Już się w ogrodzie jabłko rumieni

               już się czerwieni słoneczny las

               co nam przynosisz miła jesieni

               jakim podarkiem ucieszysz nas?

 

               Jesień: Mam jabłka rumiane- piękne, malowane:

                           mam dojrzałe gruszki, nadstawcie fartuszki

                             Mam owoce smaczne- rozdawać je zacznę.

 

               Dzieci: Jabłka zerwane, gruszki już w sieni

                          z koparkę w pole wyjeżdżać czas

                              Co nam dasz jeszcze miła jesieni

                              Czy zechcesz jeszcze ucieszyć nas?

 

Jesień: Mam ziemniaków sporo

                          niech je ludzie zbiorą

                        mam dojrzałe dynie

                        dam wam całą skrzynię.

                        Mam groch i fasolę

                        zebrać je pozwolę.

 

Dzieci : Już liść w dąbrowie

               złotem się mieni

                          przez puste pola idziemy w las

                         Co nam dasz miłą jesieni?

                         Czym chcesz jeszcze obdarzyć nas?

 

Jesień: Mam ja złota dosyć, można czapką nosić

             mam ja dosyć srebra, i korali mi nie brak

             z dziećmi się podzielę, każde z nich obdzielę.

 

 

LATO

 

,, Portret lata”- D. Gellner                                  ,, Krople“ – D. Gellner

 

Oto lato na obrazku                                Chodzę sobie po ogrodzie

grzywa z trawy, kapcie z piasku                   krople deszczu mam na brodzie

złote uszy, złote szelki                                   skaczę sobie po chodniku

no i oczy jak muszelki.                                   z kroplą deszczu na kucyku.

 

To jest właśnie portret lata                           Tu i tam się kropla mieni

nad portretem motyl lata                               schowam kroplę do kieszeni

a na ramach jak to latem                              O! Już pełną kieszeń mam

wciąż rozkwita kwiat za kwiatem.               resztę deszczu oddam wam.

 

,, Muszelki” – D. Gellner                           ,, Słońce zachodzi”- D. Gellner

 

Muszelki są piękne                                    Słońce zachodzi, w morzu się chowa

muszelki są różne                                      chowa się słońca płonąca połowa

Spiczaste i płaskie                                      świetliste ręce, błyszczące oczy

okrągłe, podłużne.                                      I noc jak czarna piłka się toczy.

w kropelki, kropeczki                                  Toczy się brzegiem, skacze po falach

tęczowe lub nie.                                          i w czarnych muszelkach gwiazdy zapala.

Tu śmieje się jedna

tam śmieją się dwie.                                 ,, Lato”-

Ta z czarnym paseczkiem                       Góry i lasy, morze i rzeka

ta z kroplą świetlistą                                tyle radości dziś na nas czeka.

Ten kto ja zbudował                                  Tyle radości daje nam lato

był wielkim artystą.                                     więc je serdecznie kochamy za to.

 

,, Hej wakacje!” –                                        ,, Jedziemy na wakacje” -

 

Hej wakacje , hej zabawa                             Na wakacje pojedziemy

z nami zając, żuk i żaba                                ja nad morze, a gdzie ty?

z nami bocian i skowronek                           Ja zostanę w naszym mieście

i 25 biedronek.                                                A kto jeszcze? Może ty?

Hej wakacje, hej wycieczka                          Ja pojadę pewnie w góry

z nami chmurka jak owieczka                      bo tam swoją ciocię mam

z nami kwiaty, zieleń młoda                         A ja będę z tatą na wsi

rzeka, słońce i pogoda.                                  bo mój dziadzio mieszka tam.

 

,, Wesoły pociąg” – M. Terlikowska       

Już parowóz parą pyka                                  W korytarzu dwa dryblasy

 - Proszę wsiadać drzwi zamykać!              na wędrowne jadą wczasy.

Opuszczamy I stację                                      A w oddzielnych trzech przedziałach

odjeżdżamy na wakacje.                               jedzie nasza klasa cała.

Coraz prędzej mkną wagony                       Na kolonie nad Dunajcem

każdy wagon zatłoczony                               ślicznie będzie tam jak w bajce.

Trzy siostrzyczki w sukniach w ciapki         O! Już widać pierwsze wzgórza

jadą z babcią aż do Rabki.                            patrzcie – góra , jaka duża.

Kazik, Jurek i Helenka                                   Patrzcie – skała, jaka biała

jadą z mamą do Krościenka.                        a tam dalej druga skała.

Jedzie panna Klementyna                           jedzie pociąg, mija stacje

wczasy ma do Poronina.                               na wakacje, na wakacje.

Obok jadą trzej górnicy

na leczenie do Krynicy.

,,Wracamy do domu” – T. Kubiak                                            ,, Lato” – P. Łosowski

 

Za górą, za rzeką, jak róża, jak róża                                           Lato, lato, lato

czerwone miasteczko wśród topól na wzgórzach                    wakacyjny obrazek

jedziemy do niego z nad morza kolego                                     kosz pełen czerwonych malin

a buzie różowe i oczy się śmieją.                                               słońce, słoneczna plaża.

Tak śmieją się śmieją wesoło.

                                                                                                           Pan Lipiec na kombajnie

Już stanął zdyszany parowóz na stacji                                      z kropelką potu na czole

witajcie, witajcie, wracamy z wakacji                                          Pan Sierpień na skraju lasu

Wracamy do domu z daleka koleją                                             z prawdziwków pełnym koszem.

a buzie różowe i oczy się śmieją

Tak śmieją się śmieją wesoło.

                                                                                                   ,, Czerwiec” – J. Ficowski

,, Wakacyjne skarby” – T. Kubiak

                                                                                                   Czerwiec sady owocami

Zawiesimy skarby w kącie w nowej sali                             okrasił najwcześniej

by nam przypominały o wakacjach czasem.                     Czerwienią się w środku czerwca

                                                                                                   słodziutkie czereśnie.

Zasuszone osty, tajemniczy korzeń

muszle pozbierane o świcie nad morzem.                         Jeszcze swoich klas za nami

                                                                                                    nie zamknęła szkoła

Ktoś serce z piernika kupił na straganie                              a już las się niecierpliwi

poszukajmy miejsca dla serca na ścianie.                         do siebie nas woła.

 

Niech wisi przy skarbach pośrodku kącika                          Czekaj lesie, wstrzymaj że się

I bije dla przedszkolaka -serduszko z piernika.                   czerwiec w mig przyleci

                                                                                                     będą biegać dzieci.

,, Odchodzi lato” – J. Hackuba

                                                                                                         Jeszcze tydzień, jeszcze drugi

Jaskółeczki przed odlotem piszą list do lata                            skończy się nauka

czarnym skrzydłem kreślą na niebie                                         i w zielonych wrotach lata

niewidzialne słowa                                                                       kukułka zakuka.

Piszą, że będą tęsknić

że zaraz będą chciały wracać                                       ,, Maj” – W. Domeradzki

z podróży z nad ciemnego morza.

A lato coraz krócej przechadza się po łące                      Maj jest piękny jak świat bajek

coraz częściej zza mgły gęste się chowa                         słońce w maju wcześnie wstaje

Jutro po raz ostatni                                                               a na kwiatek w stu kolorach

pójdzie z łąkami na tańce                                                   pszczoły brzęczą do wieczora.

a potem przed siebie gdzie poniesie droga.                    Sieje nutki nasz skowronek

                                                                                                 dni są złote i zielone.

,, Pożegnanie lata” – H. Szayerowa

Gdybym chciała wszystkie uzbieram

kamyki i muszle

gęsie piórka                                                         To na dobrą sprawę

i korzenie o kształcie fikuśnym                         miejsca na ubranie

i zasuszone w zielniku listki                             nie starczyłoby nawet.

zapakować

do wielkiej, największej walizki

 

 

 

,, Przez noc , baśń i życie” – P. Łosowski                    ,, Rozstanie” – R. Przymus

 

W norze tam gdzie mieszka wiatr                                     Koszyczek sadu

księżyc niesie ciszę                                                            wianuszek lasu

płynie czas w kołysce fal                                                   brązowy uśmiech

śpi strudzony lipiec.                                                            letniego czasu.

W takie noce mój synku – właśnie

w białych mieszkach rodzą się baśnie.                            Spacer z zającem

Chodź więc synku pójdziemy przez plażę                      kąpiel z rybami

jak przed laty dawni żeglarze                                             pełno przyjaciół

szli przez nowo odkryty ląd.                                                echo z piosnkami.

Niech nam gwiazdy świecą te same

morze szumi jak przed \wiekami                                       To lato,...lato

że daleko, daleko .....jest dom.                                           dobre, znajome

Nim wrócimy do portu, do mamy                                       żegnam je dzisiaj

białych muszli jej nazbieramy                                           niskim ukłonem.

Spójrz, na mokrym piasku lśni

ślad stopy odbitej          ,                           ,, Wakacje – wakacje” – T. Kubiak

Ktoś szedł tedy, tak jak my

przez noc, baśń i życie.                                              Pojedziemy nad morze

                                                       do Szczecina, do Gdańska

,, Sitowie” – H. Ożogowska                                       plaża słońcem powita

                                                      wiatr nam zagra do tańca

Nad jeziorem brzeg zielony                                         Będziemy lepić zamki

Szumi tam sitowie                                                              z piasku na złotych plażach

Morze mówi jakieś bajki                                                    zaśpiewacie piosenkę

Może nam opowie?                                                           o polskich marynarzach.

-Szu, szu Tutaj dzika kaczka wychowała dzieci

-Szu, szu – rybki śpią w jeziorze                                     Pojedziemy , hen w góry

kiedy księżyc świeci                                           pod Kasprowy, pod Giewont

-Szu, szu – bocian straszy żabki                                     posłuchajcie potoków

skarżyły się mamie                                             szumiących górskim drzewom.

My z sitowia kobiałeczek upleciemy sporo                    Pobiegniecie na halę

będą w mieście przypominać zielone jezioro.              gdzie pasterskie szałasy

                                                                                              pobiegniecie ścieżkami

,, Morze” – D. Wawiłow                                                    przez kosówki i lasy.

                                                                                                Wszędzie pięknie, najpiękniej

Siedziały dzieciaki na dworze                                           nad mazurskim jeziorem

kłóciły się jakie jest morze                                                 w lasach ptaki śpiewają

Kuba powiedział, że jest słone                                         a bór szumi za borem.

a Jędrek że nie bo jest zielone                                          Ojciec łowi od świtu

a Baśka że są w nim meduzy                                           mama zbiera jagody

i okręt – o jaki duży!                                                             wszystkim wam życzę pięknej

I jeszcze raki w skorupie                                                    najpiękniejszej pogody.

A Bartek, że dziewczyny są głupie

i jeszcze Paweł powiedział

że jak się położy nad morzem

i machnąć rękami i machnąć nogami

to na piasku się zrobi orzeł

Poproszę tatę, może pojedzie ze mną nad morze.

 

 

 

,, Mały żeglarz” – L. Wiszniewska                          ,, Latarnia morska” -

 

Kartka papieru to skarb nie lada                              Świeci morska latarnia

wycinam łódkę- i do niej wsiadam                            czy pogoda czy sztorm

przed nami podróż daleka w planie                          mieszka tutaj latarnik

i już płyniemy po oceanie.                                         on ma tutaj swój dom.

( A ten ocean to zwykły dywan

bardzo wygodnie się po nim pływa)                          Świeci morska latarnia

Gdy wiatr pomyślny w żagle pochwycę                     i kapitan już wie

zwiedzimy porty w Azji , w Afryce.                            że jej światło z oddali

                                           wiedzie okręt na brzeg.

Żagiel naprężę- łódź mknie jak strzała

latarnie morskie świecą się na skałach                    Świeci morska latarnia

Morze faluje , pieni się, kłębi                                     ryby dawno już śpią

ratunku rekin wypływa z głębin                                 nie śpi tylko latarnik

Ten groźny urwis to psotnik młody                            chociaż ciemna już noc.

lubi wraz ze mną figle, przygody

Pomimo przygód płyniemy dalej                                Świeci morska latarnia

wyławiam z morza piękne korale                               mruga okiem do gwiazd

Mijamy wyspę, wysp innych szereg                           światła fale kołyszą

wyjęłam z morza sznur pięknych pereł                      w morzu tonie ich blask.

W tej właśnie chwili rekin – ludojad

skoczył – zaszczekał – to zdobycz moja              ,, Złoty wór” – D. Gellner

koniec podróży. Cicho czekamy

( Ja, łódka, mopsik) na powrót mamy.                      Siedzi lato nad jeziorem

                                                    z pozłacanym wielkim worem

,, Echo”                                                                       - Lato ! Co w tym worze masz?

                                                     - Pokaż, może coś nam dasz?

Echo, echo                                                                  Zaraz wszystko wam pokażę

złapać chcę, złapać chcę                                          mam w tym worze złotą plażę

Echo, echo                                                                   i niebieskie wielkie morze

pokaż się, pokaż się.                                                - O ! Jak szumi  morze w worze !

Tam w lesie mieszka echo                                        A na wora samym dnie

tam w lesie mieszka wiatr                                          mam tęczowe piłki dwie

Pójdziemy wszyscy razem                                         zaraz dam je wam i cześć!

musimy poznać świat

Będziemy gonić echo

będziemy łapać wiatr

Z chmur oczyścimy niebo

weselszy będzie świat.

 

,, Deszczowa kareta” – D. Gellner

Po deszczu, po deszczu                                           A kiedy się nagle

po burzy, po burzy                                                      zatrzyma przy schodach

kareta się nagle wynurzy z kałuży.                          dzieciaki się zaraz

Objedzie podwórko                                                    wpakują do środka z miskami

sto razy dokoła                                                            lalkami, i z piłką , i z kotem,

po mokrych alejach potoczą się koła.                       Przejadę się trochę

                                                                                 i wrócę z powrotem.

 

 

 

 

,, Kubełek” – D. Gellner                                 ,, Morze” – D. Gellner

 

Jestem dzisiaj w złym humorze                     Morze

obraziłem się na morze                                   w białych koronkach

Z obrażoną chodzę mina                                wiatr

bo mi gdzieś kubełek zginął.                          Koronki poplątał

Pewnie morze go zabrało                                poszarpał, potarmosił

do kubełka wody wlało                                     chociaż nikt go nie prosił.

Nawrzucało wodorostów                                 Porozrzucał po piasku

i porwało go po prostu                                      koronki pełne blasku

O! Przepraszam – nakłamałam!                   porozrzucał, zostawił

sama w piasku go schowałam.                     krótko nimi się bawił.

 

,, Wakacje” – Dorota Paczkowska                           ,, Majowa zagadka” – A. Chodorowska

 

Za drzwiami przedszkola czekają wakacje                          Maj ogrzeje ziemię słońcem

a lato zaczyna słoneczne wariacje                                       skropi ciepłym, dobrym deszczem

Las za nami tęskni, szykuje jagody                                      Maj przyniesie śpiew słowików

 a pani w cukierni już nakłada lody.                                      i coś jeszcze.

Każda rybka w rzece wie, że przyjedziemy

 z każdym małym ptaszkiem chętnie się poznamy.           Może zgadniesz? Pomyśl chwilę

                                                                                                     a ja powiem tylko tyle

Wiatr świetny przyjaciel obmyśla kawały                              są wesołe, kolorowe

śmieje się i tańczy ten figlarz wspaniały                              w nich przygody, wiersze, baśnie

słonce już włożyło słoneczne okulary                                  czy już zgadniesz

nie wypuści deszczu zza nieba kotary.                                 rozwiązanie tej zagadki.

 

Wszystkie żaby w stawach uczą się kumkania

żeby nam rechotać piosenki do spania

Za progiem przedszkola – czas wyruszać w drogę     ,, Słoneczny motyl” – B. Michalec

Ja cudownych przygód życzyć tylko mogę.

                                                                           Słońce to jest taki duży, jasny motyl

,, Pożegnanie wakacji” – T. Kubiak                co składa swoje skrzydła na noc – jak do snu.

                                                                         a wiatr co wieje w kwietniu, to tych skrzydeł dotyk

Tyle było zabawy,                                               spójrz, skacze po kamieniach i gałązkach bzu.

w podchody i w chowanego

Tyle wesołych wiewiórek                                     Starczy tylko rękę wyciągnąć przed siebie

na skraju lasu górskiego.                                    żeby wiatr ten dotknąć. Już latawiec mknie

Jakież to mecze piłkarskie                                   i omija pędzące chmur puchate cienie

dziwy na każdym spacerze                                  a chmury są barankiem, wiewiórką i psem.

z plecakiem na drogę pod regle

do kuźni mknij na rowerze.                                 I czasem się tylko pomylą bociany

Nad morzem woda słoneczna                             jak spytają latawca- Pan to wrócił już?

srebrzysty piasek na plaży                                 A słońce duży motyl, trzepocze skrzydłami

Przez sen podróże statkami                              i wita wracające z nad dalekich murz.

żagle nad modrym jeziorem.

Sarny u wrót leśniczówki

a wokół mazurskie lasy

Tyle tu było radości

tajemnych i pięknych miejsc

Że wiele z was tu zostawi

cząstkę dziecięcych serc.

 

,, Wspomnienia z wakacji”                                                    ,, Babie lato” – H. Ożogowska

 

W przytulnych salach przy małych stoliczkach                     Płynie babie lato

dzieci swe miejsca zajęły                                                          płynie mokrą miedzą

Witaj przedszkole nasze kochane                                           usiadło na gruszy

szybko wakacje minęły.                                                             gdzie ptaszkowie siedzą.

 

Weźmiemy do ręki pędzelki i kredki                                          Ej ptaszkowie mili

I duże kartki papieru                                                                     weźcie mnie na skrzydła

malować będziemy wspomnienia z wakacji                           bo mi podróż z wiatrem

nie zwlekaj, zaczynaj swe dzieło.                                              całkiem już obrzydła.

 

Tu słychać morze, a tu górski potok                                           ,, Chleb” – J. Kulmowa

widać w oddali wiatraki

Myśli, marzenia, piękne wspomnienia                                  Koszą na polu kombajny

malują nam przedszkolaki.                                                      zapach siewny i urodzajny

                                                                                                      powiozą snopy powrozem

Chociaż dni chłodne już wkrótce nastaną                            zapachy żyzne i tłuste.

znikną nam barwy jesieni

w naszym przedszkolu wciąż pozostaną                               Ustawia w stertę kanciastą

ślady słonecznych promieni.                                                    zapach zboża i chwastu

                                                                                                       wymłócą na młockarniach

,, Sierpień” – J. Ficowski                                                         zapach słomy i siana.

 

Jakiż miesiąc jest szczęśliwszy                                                 I znajdziemy w bułkach ,chlebach

i bogatszy odeń                                                                            zapach ziemi, wiatru i nieba.

ma pogodę na rozgrzewkę

rzeki na ochłodę.

                                                                          ,, Powrót z wakacji” – J. Jałowiec                                  

Król wakacji – jego berło

to złociste słońce                                              Jedzie pociąg jedzie od stacji do stacji

ma na swoim letnim dworze                           w pociągu podróżni i wspomnienia z wakacji

co dzień ptasi koncert.                                     Adam wiezie góry, które pożegnał wczoraj

                                                                             Olga garść muszelek z nad leśnego jeziora.

Wilga mu pobudkę dzwoni                             Inka fale biegnące uparcie od brzegu

a usypia lejek                                                    Edek boje czerwone uwiązane w szeregu

w dzień powszedni ma dzięcioły                   Ulka wiezie babki z wilgotnego piasku

dzwońce na niedzielę.                                     ( babki też narysuj na swoim obrazku)

                                                                             Z każdego wagonu słonce pozdrawia nas ręką

Gdy przy żniwach się napoci                          za pociągiem pędzi wakacyjna piosenka.

przyjrzy urodzajom

kosi sierpem księżycowym

i gwiazdy spadają.                                  ,, Motyle”

                                                      Jesteśmy kroplą tęczy

                                                      nad każdym mokrym kwiatem

                                                      skrzydlate jak ten wietrzyk

                                                      co szaty ma skrzydlate.

Z wietrzykiem żeglujemy                                                        Lubimy ciepły klimat

od wiosny do jesieni                                                                na kolorowej łące

i w słońcu tak kwitniemy                                                         a gdy przychodzi zima

jak kwitnie kwiat na ziemi.                                                      Odlatujemy w słońce.

 

 

,,Wakacje” -                                                                              ,, Czerwiec” – W. Domeradzki

 

Już czerwiec otwiera nam bramy                        W szumie liści, ptaków śpiewie

a tam czeka na nas las                                       maj się kończy, idzie czerwiec

w chłodnym mroku                                              nie odpocznie chwili nawet

lśnią słońca polany.                                              zaraz zacznie kosić trawę.

I strumyk na kamykach gra                                 Potem końmi zwiezie siano

i czeka piaszczysta plaża                                    drogą słońcem malowaną.

i morskiej wody smak.

Czekają nas dalekie grogi

i bujna zieleń łąk                                                  ,, Latem” – I. Salach

po prostu cały świat.

I jeszcze tylko spakować marzenia                      Latem tyle jest uciechy

kupić bilet i do pociągu wsiąść                              wśród świeżej zieleni

Szkoła na nas czeka                                             w lesie sarna, w stawie ryba

wrócimy do niej we wrześniu                                a my opaleni.

z daleka: z gór, z nad morza                                Zaś w ogrodzie tyle kwiatów

stamtąd i stąd.                                                         róże, makii i piwonie

                                          kiedy długo nie ma deszczu

,, Wakacje” – W. Badalska                                 sami dobrze dbamy o nie.

                                       Gdy brakuje bardzo wody

A po co są wakacje?                                              wtedy ziemia o nią prosi

A po to-                                                                    więc biegajmy z konewkami

by słoneczne opiekło was złoto                            po ogrodzie cioci Zosi.

by was wiatry żywiczne owiały

by was wody błękitne skąpały                         ,, Co przynosi lato?”- E. Szeptyńska

by wam łąki pachniały skoszone

by las szumiał piosenki zielone                                 Co przynosi lato?- powiedź

by was ptaki budziły o świcie                                     srebrny w niebie odrzutowiec

by łan zboża kłosami się kłaniał                                skwar i upał, deszczu skrzynkę

- No i po to                                                                     niespodzianek odrobinkę

byście mogli kiedy powrócicie                                     odpoczynek każdej głowie.

odpowiedzieć na letnie pytania

a tych letnich pytań jest tysiące:                                    Pozwól lato że odpowiem

-          Czemu rano jest rosa na łące?                          nie bądź dla nas takie skąpe

-          Po co pszczoły siadają na kwiatach?                daj prócz skwaru deszczu pompę

-          Czemu sowa tylko nocą lata?                            śmiechu beczkę, przygód wiele

-          Po co dzięcioł w korę sosny kuje?                     zdrowie, radość i wesele.

-          Gdzie skowronek swe gniazdo buduje?

-          Jakie ślady zostawiają zwierzęta?

-          O czym w lesie trzeba zawsze pamiętać?

-          A jaskółki , czemu nisko latają przed deszczem?

No i wiele innych pytań jeszcze.

A pytajcie o wszystko ,o wszystko!

przyglądajcie się obłokom, ptakom, listkom

Zrozumcie, że świat gdy się poznaje

jest ciekawszy, ciekawszy od bajek.

 

 

 

 

 

 

,,Pakujemy walizki” – H. Łochocka                 ,, Słonko majowe” A. Asnyk

 

Słońce wstaje tak wcześnie                                 Słonko majowe

i tak późno się kładzie                                           ze snu już wstaje

już na stole czereśnie                                           we mgłach różowe

już zeszyty w szufladzie.                                        wyzłaca gaje.

Już dostało się stopnie

i to niezłe na ogół                                                   Przez chmur koronkę

więc tak cieszą okropnie.                                       patrzy ciekawie

                           biegnie przez łąkę

Zabieramy walizki                                                   kapać się w stawie

 oraz torby z nylonu

i przyślemy wam wszystkim                                   Promyki drżące

sto zielonych ukłonów.                                           po drzewach miesza

                      i budzi śpiące

Uśmiech zakwitł na świecie                                   kwiatki pośpiesza.

 

w dziobach niosą go ptaki                                      Wszystko się budzi

Co? Wy także dajecie?                                            do zajęć wraca

-          Więc pakujcie plecaki.                                ożywia ludzi

                         radość i praca.

Pakujemy walizki,

pakujemy plecaki

Nie od rzeczy będzie                      ,, Majowy deszczyk” – L. łącz

 załadować chlebaki

Pakujemy walizki                               Gdy majowy deszczyk pada

bo już wyjazd bliski.                           zmokniesz trochę – trudna rada

                                                               nic nie szkodzi- dziękuj wiośnie

Przecież wzywa z daleka                  że po deszczu znów urośniesz.

lato młode, wyśnione

Niecierpliwi się, czeka                      Bo to wiosna swą konewką

złoci niebo nad ranem.                     dziś podleje każde drzewko

                                                              każdy kwiatek, wszystkie krzaki

miałkim piaskiem i wodą

przygodą, zabawą                                                           ,, Plaża”                     

i słoneczną swobodą.

                                                                                         Kto rozsypał piasek

                                       na plaży dla dzieci?

,, Kaczeńce” - W. Ścisłowski                                  Pewno to słoneczko

                                       co na niebie świeci.

Żółte kaczeńce kwitną nad stawem

świata ciekawe, wiosny ciekawe                               I dlatego piasek

do żółtych  kaczek śmieją się mile                            jest złoty i miękki

że nie zostaną za nimi w tyle                                    że spadł ze słoneczka

że też gustują w żółtym kolorze                                mięciutkiej sukieneczki.

lecz kto ładniejszy- niełatwo orzec.

 

 

 

 

 

 

 

,, Za chwilę” – T. Chudy

 

Przepłyniemy rzekę                          Zanurzymy się w morzu

przywitamy się z wiatrem                  w zupełnej ciszy o świcie

wiatr poleci dalej                                 zamieszkamy w wielkim

      pogwarzymy z lasem..                       zielonym namiocie.

                                                                     pod słońcem i księżycem.

 A nasze książki

zeszyty tymczasem                                   A w przedszkolu tymczasem

powędrują na półkę                                   wszystkie lalki i misie

na zasłużone wakacje.                             wyśpią się wreszcie

                                                                      za czasy wszystkie.

 

                                 Powędrujemy doliną

                              i  podniebnymi drogami

                              i długie, długie listy

                              pisać będziemy:

                        -  Jesteśmy zdrowi Tato

                        - Jesteśmy zdrowi Mamo.